Archive for January, 2001

Związkowcy kontra zarząd

Tuesday, January 23rd, 2001

Związkowcy z Rafinerii Gdańskiej zawiadomili prokuraturę o domniemanym złamaniu prawa przez zarząd spółki. Naruszenie prawa polegać ma nanie podjęciu mediacji w sprawie sporu zbiorowego.

- Od 20 listopada ubiegłego roku nie podejmowane są żadne rokowania, nie podjęto też mediacji – mówi Kazimierz Trębacz, przewodniczący zarządu zakładowego Związków Zawodowych Pracowników Ruchu Ciągłego. – Po zgłoszeniu naszej propozycji mediatorów zarząd ich ani nie przyjął, ani nie odrzucił.
Przypomnijmy, że związkowcy domagają się wprowadzenia w życie pakietu gwarancji pracowniczych i socjalnych. Porozumienie w tej sprawie podpisali z zarządem na początku lipca ubiegłego roku. Nie zostały one jednak wcielone w życie.

Związkowcy uważają, że z uwagi na zaawansowany proces prywatyzacji spółki – podtrzymywanie napięcia w zakładzie w związku z toczącym się sporem działa na szkodę firmy.
- Zarząd stoi na stanowisku, że wywiązał się z postanowień porozumienia z lipca – czytamy w stanowisku zarządu. – Jednak negatywna opinia rady nadzorczej dotycząca zapisów pakietu uniemożliwia jego formalne podpisanie.

Zarząd Rafinerii Gdańskiej zwrócił się też do Departamentu Dialogu Społecznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o wyrażenie opinii, czy zgłaszanie przez związki zawodowe żądania dotyczące podpisania przez zarząd gwarancji pracowniczych i socjalnych jest sporem zbiorowym, czy też nie.

Autor artykułu: (azja)

Teraz zapłaci pacjent

Tuesday, January 23rd, 2001

Za jedno opakowanie leku sprowadzanego na import docelowy o nazwie somatuline Pomorska Kasa Chorych płaciła w ub.r. 3,5 tys. zł. Teraz będzie musiał zapłacić za ten lek, a także za wiele innych, pacjent.

W roku ubiegłym Pomorska Kasa Chorych zrefundowała koszt leków zapisanych przez lekarzy w 305 wnioskach, a następnie sprowadzonych dla chorych przez apteki. Wydała na to 1 mln 662 tys. zł.

- Na tej liście są leki stosunkowo tanie, ale i bardzo drogie – mówi Mikołaj Ruciński z Wydziału Gospodarki Lekiem PRKCh. – Część z nich przestanie być osiągalna dla chorych ze względu na cenę.
Lista medykamentów sprowadzonych przez kasę w roku ubiegłym zawiera 48 pozycji.

- Są to albo leki najnowsze, których producent nie zdążył jeszcze zarejestrować w Polsce, albo tak rzadko używane, że mu się to nie opłaci – tłumaczy Mikołaj Ruciński. Są wśród nich m. in; leki na raka (13 pozycji), na serce, choroby krwi, na depresję, malarię i gruźlicę wielolekooporną, padaczkę. Wszystkie ratują chorym życie, większość jest bardzo droga. Opakowanie somatuline (lek hormonalny wykorzystywany w onkolgii) kosztuje 3,5 tys. zł, agrylinu (preparat bardzo często stosowany w leczeniu choroby krwi o nazwie “nadpłytkowość samoistna” kosztuje prawie 2,5 tys. zł, tambocoru (na zaburzenia rytmu serca) – 4,36 tys. zł. Takich przykładów można by podać kilkanaście.

- Od nowego roku prawo nie pozwala nam refundować leków poza tymi, które są w wykazach leków refundowanych – twierdzi Andrzej Steczyński, dyrektor PRKCh. – Pewnym rozwiązaniem może być wpisywanie niektórych leków do procedury np. leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. Będziemy płacić za to leczenie. To na razie jedyne wyjście z tej sytuacji.

Autor artykułu: Jolanta
Gromadzka-Anzelewicz

W obronie etosu “Solidarności”

Sunday, January 21st, 2001

Wczoraj, o godz. 14 gdynianie ponownie po 17 latach zgromadzili się na wspólnej modlitwie w intencji Ojczyzny. Uroczystej mszy św. przewodniczył, tak jak w latach 70. i 80., o. Edward Ryba.

W kościele oo. Redemptorystów ponownie spotkali się wszyscy, którym idee i etos “Solidarności” nie pozostały obce. Obok delegacji związkowych ze Stoczni Marynarki Wojennej, Stoczni Nauta, Stoczni Gdynia SA, Zarządu Portu i Związku Emerytów i Rencistów, reprezentowanych przez poczty sztandarowe, zaproszenie do wspólnej modlitwy przyjęli, przywitani brawami, Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda. Uroczystość uświetniła orkiestra Stoczni Gdynia SA.

W czasie kazania o. Edward Ryba wskazywał, że bardzo bliskie przesłaniu mszy za Ojczyznę są słowa księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego: “Nie dajmy się podzielić! W jedności siła!”. Przywołał również słowa Jana Pawła II wypowiedziane podczas mszy św. w Sopocie na hipodromie: “Nie ma solidarności bez miłości!”.

Autor artykułu: Marcin Żebrowski

Wiedzą wszystko o swoim mieście

Sunday, January 21st, 2001

W Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza odbył się wczoraj finał konkursu wiedzy o Gdyni, zorganizowany przez stowarzyszenie “Ruch dla Gdyni”.

- W eliminacjach konkursu w gdyńskich podstawówkach i gimnazjach wzięło udział ponad tysiąc uczniów – powiedziała Joanna Zielińska, członek Zarządu Miasta Gdyni i jury podczas finału konkursu.

Do finału, który odbył się wczoraj w Teatrze Miejskim przystąpiło 12 uczniów ze szkół podstawowych i tyleż samo z gimnazjalnych. Obok Joanny Zielińskiej w zacnym jury zasiedli: Wojciech Szczurek – prezydent Gdyni, Stanisław Szwabski – przewodniczący Rady Miasta oraz Sławomir Kitowski autor książki “Gdynia z morza i marzeń”.

W kategorii szkół podstawowych zwyciężył Robert Mazurek (SP 42 Karwiny), natomiast wśród gimnazjalistów najlepiej zaprezentowała się Marta Makowska (Gimnazjum nr 15 z Karwin).

Autor artykułu: Bartłomiej Cnota

Stodoła w ogniu

Sunday, January 21st, 2001

Gwałtowny i groźny pożar dużych pomieszczeń gospodarczych oraz stodoły przy ul. Dembińskiego na Grabówku gasili wczoraj późnym popołudniem gdyńscy strażacy.

Ogień zagrażał oddalonemu o zaledwie 8 metrów od miejsca zdarzenia budynkowi mieszkalnemu, dlatego w akcję zaangażowano aż 8 wozów strażackich. Dom udało się uratować, lecz stodoła, a szczególnie jej górne partie przy poddaszu, gdzie składowane było siano, spłonęła niemal doszczętnie. Z 80-metrowej powierzchni wypaliło się 60 m kw.

Nikt nie ucierpiał.Przyczyny wybuchu ognia ustali policja. Ze wstępnych ustaleń strażaków wynika jednak, że mogło być to podpalenie. Jest to o tyle istotne, że to już drugi w ciągu trzech dni groźny pożar przy ul. Dembińskiego.

Autor artykułu: (szad)

DGT Wybrzeże – AZS AWF Biała Podlaska

Thursday, January 18th, 2001

Zaległym meczem z AZS AWF Biała Podlaska piłkarze ręczni DGT Wybrzeże wznowią rozgrywki Serii A pierwszej ligi.

Spotkanie odbędzie się w hali przy ul. Zawodników w Gdańsku w sobotę, 20 bm., ale dopiero o godz. 19.30. “Idziemy do zjednoczonej Europy i do późnowieczornych spektakli trzeba się przyzwyczajać” – skomentowano ten fakt nieco żartobliwie i ironicznie w redakcji. Powód jest jednak inny. Gdański klub wypożyczył wcześniej halę na inną imprezę i dlatego taka, a nie inna godzina meczu.

Jeśli gdańscy szczypiorniści to spotkanie wygrają, wyjdą na czoło tabeli. A na to się zanosi. W poprzednich sezonach akademicy byli dla DGT Wybrzeże bardzo niewygodnym przeciwniem. W swojej hali wygrywali ligowe i pucharowe mecze. Jednak w obecnym, po odejściu kilku kluczowych zawodników (Robert Łabuziński, Krzysztof Fatalski, Aleksiej Usik, Radosław Matyjasik, Rafał Niedzielski) mocno spuścili z tonu. We wrześniu ub. roku DGT Wybrzeże odczarowało wreszcie halę w Białej Podlaskiej, wygrywając tam 29:21. Aktualnie, po 14 meczach Serii A akademicy są zdecydowanym outsiderem tabeli, mając na koncie zaledwie 2 punkty.

Gdańszczanie, którzy do tej pory wygrali 11 meczów, zremisowali 1 i przegrali 1 (co daje im drugą pozycję w tabeli o punkt za mającym jednak jedno rozegrane spotkanie więcej Orlenem Płock) obrali kurs na obronę tytułu mistrza Polski. Będzie to bardzo trudne. Podopieczni trenera Daniela Waszkiewicza weszli do szczypiorniakowej Europy, zdobyli większe doświadczenie w Lidze Mistrzów, wzbogacili umiejętności. Zarazem jednak pojawiły się u wielu zawodników kłopoty zdrowotne. Do końca sezonu nie będzie grał Damian Drobik. Ten obdarzony atomowym rzutem rozgrywający musiał przejść operację barku. Pawłowi Wicie operowano kolano. Chory był od świąt i dopiero co wznowił treningi ten, który omal nie zatrzymał słynnej Barcelony – bramkarz Sebastian Suchowicz, a jego zmiennik Artur Czoska ma kłopoty z kolanem. Z powodu zdrowotnych kłopotów “siódemka” DGT Wybrzeże nie pojechała na turniej do Olsztyna. W okresie przerwy w rozgrywkach Serii A wystąpiła tylko kontrolnie w Kwidzynie, zwyciężając tam miejscowy MMTS i Spójnię Gdańsk. Natomiast Damian Wleklak, Rafał Kuptel, Marcin Pilch i Artur Siódmiak występowali w reprezentacji Polski. Zdolny do gry jest już rekonwalescent Marcin Lijewski.

Mimo okresowych kłopotów zdrowotnych zespołu, bądźmy dobrej myśli i pomóżmy mocnym dopingiem na meczach urzeczywistnić gdańszczanom główny tegoroczny cel obronienia tytułu mistrzów Polski.

Autor artykułu: Paweł Kowalski

Kto kupi Rafinerię Gdańską

Thursday, January 18th, 2001

Na tzw. krótkiej liście chętnych do zakupu akcji drugiej co do wielkości rafinerii w Polsce znalazło się pięć podmiotów. Nafta Polska, zarządzająca akcjami RG , nie chce ujawnić ich nazw.

Zarząd Nafty Polskiej, odpowiedzialnej za prywatyzację sektora naftowego zgodził się na utworzenie przez te podmioty trzech konsorcjów, które ostatecznie przystąpią do “badania” gdańskiej rafinerii. Termin składania ofert finalnych został wyznaczony na 12 marca. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że wśród tych pięciu podmiotów może być Kredyt Bank, Bank Handlowy, Konsorcjum Gdańskie (prywatne firmy paliwowe), węgierski koncern naftowy MOL oraz konsorcjum z udziałem amerykańskiego koncernu M.W. Kellog. Rzecznik prasowy Nafty Polskiej, Janusz Kwiatkowski, nie chce ustosunkować się do tych spekulacji.

Rzecznik nie chce też potwierdzić czy zakupem akcji Rafinerii Gdańskiej zainteresowany jest – jak wcześniej podawała m.in. agencja Reutera – rosyjski koncern paliwowy Łukoil.
Teoretycznie mało prawdopodobne jest, aby MOL kupił akcje rafinerii. Rządowa koncepcja prywatyzacji sektora naftowego zakłada bowiem, że powstaną dwa konkurujące ośrodki skupione wokół Gdańska i Płocka. A, jak wiadomo, toczą się rozmowy na temat możliwości powiązania kapitałowego pomiędzy węgierską spółką, a PKN.

Od dłuższego czasu toczą się na łamach prasy gorące spekulacje na temat potencjalnego inwestora rafinerii. Pojawiały się głosy, że jeśli do rafinerii wejdzie inwestor zagraniczny to jest prawdopodobne, że nie będzie on zaprzątał sobie głowy sentymentami i rafineria może pozostać gdańska tylko z nazwy. Spekulowano, że gdyby do tego doszło, zaangażowanie firmy w przedsięwzięcia regionalne spadłoby znacząco.

- Sprzedajemy tylko akcje gdańskiej rafinerii, aby ją dobrze sprywatyzować, a nie jej majątek – dodaje Janusz Kwiatkowski. – Podmiotowość spółki nie jest więc w żadnym wypadku zagrożona. Podatki nadal będą płacone w regionie.

Potencjalni inwestorzy, którzy znaleźli się na krótkiej liście na razie wyrazili tylko chęć zakupu akcji i przedstawili pomysł na rozwój firmy. Teraz rozpoczną proces szczegółowego badania spółki, który potrwa około miesiąca. Następnie firmy przedstawią ostateczne oferty wraz z ceną.
Z ofert finalnych Nafta Polska wybierze jeden podmiot, z którym będzie prowadzić ostateczne negocjacje. Prywatyzacja gdańskiej rafinerii powinna zakończyć się na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku. Inwestor ma nabyć większościowy pakiet akcji.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że żadna z firm nie jest zainteresowana kupnem całego pakietu 75 proc. udziałów oferowanych przez Naftę Polską. Kontrolę nad firmą można przejąć kupując mniejszy pakiet akcji. Akcji – z założenia – dość drogich.

Przeciągająca się prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej nie sprzyja jej konkurencyjności na rynku. Choć rodzi się wątpliwość czy gdańska rafineria kiedykolwiek będzie w stanie konkurować z płockim koncernem.
Nafta Polska próbuje już po raz kolejny sprzedać gdańską rafinerię. Pierwszy raz szukano nabywcy w 1998 roku. Jednak wówczas ofertę złożyła tylko jedna firma, proponując zbyt niską cenę.

Kierownictwo firmy przekonuje, że kondycja rafinerii jest tak dobra, że spółka będzie sama wywiązywała się ze zobowiązań finansowych. Ubiegłoroczny zysk netto spółki wzrósł o połowę w stosunku do roku 1999. Rafineria jest jednak cały czas zadłużona. Inwestycje rozpoczęte pięć lat temu kosztowały 400 mln dolarów i konieczne było zaciągnięcie kredytów. Stanisław Pokojski, dyrektor ds. finansowych zapewnia jednak, że zadłużenie spółka spłaca bez zaległości i ze środków własnych – mimo że nie została wzmocniona kapitałowo. A zobowiązań ma sporo. Tylko w grudniu tego roku musi być gotowa na wykup obligacji wartości 100 mln USD.

Autor artykułu:
Joanna Kitowska

Teraz Ergo Hestia

Thursday, January 18th, 2001

Sąd Rejonowy Wydział XII Gospodarczy Rejestrowy w Gdańsku zarejestrował zmianę nazwy Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Hestia Insurance SA na Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeniowe Ergo Hestia SA.

Podwyższył też kapitał akcyjny z 57 812 400 złotych do 167 480 900 złotych. W ten sposób STU Ergo Hestia dysponuje najwyższym – ponad 660 mln zł – po PZU kapitałem własnym na polskim rynku ubezpieczeniowym. Sąd zarejestrował też zmianę nazwy Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie Alte Leipziger Hestia SA na Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Ergo Hestia SA. Podwyższył też kapitał akcyjny spółki z 36 mln zł do 41 mln zł.

Autor artykułu: (azja)

Pociągi muszą jeździć

Tuesday, January 16th, 2001

Pomorski Urząd Marszałkowski otrzymał z budżetu centralnego środki na wspieranie kolejowych przewozów pasażerskich.
Negocjuje z PKP utrzymanie ruchu pociągów na trasach ważnych ze społecznego i ekologicznego punktu widzenia. Chodzi głównie o przywrócenie powiązań międzyregionalnych.

- Pociągów być może nie zacznie kursować więcej, ale będą jeździły tam, gdzie najbardziej są potrzebne i w porach dogodnych dla podróżnych – stwierdza Andrzej Massel, główny specjalista w Departamencie Gospodarki i Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. – Otrzymaliśmy stosunkowo niewiele, bo około 19 milionów złotych na bieżący rok. Deficyt przewozów pasażerskich w Pomorskiem wynosi około 80 mln złotych.

Urząd Marszałkowski negocjuje z Zakładem Przewozów Pasażerskich PKP w Gdyni utrzymanie ruchu pociągów m.in. na trasach: Ustka – Słupsk – Miastko – Szczecinek, Kościerzyna – Chojnice, Malbork – Kwidzyn oraz Reda – Hel. Komunikacja kolejowa ma przede wszystkim zapewnić więź międzyregionalną, w tym z Trójmiastem.

Na wsparcie może liczyć również trasa Lębork – Łeba. – Tam samorządy we własnym zakresie starają się o zwiększenie częstotliwości kursowania pociągów. PKP starają się spełniać wnioski samorządów – podkreśla Andrzej Massel.
Nie zostanie ożywiony, nieczynny od kilku lat, szlak kolejowy relacji Smętowo, Skórcz, Szlachta, Czersk na Kociewiu.

Autor artykułu: Kazimierz Netka

GMINA ZAROBI

Tuesday, January 16th, 2001

Wersja optymistyczna zakłada 4 mln zł, wersja realna – półtora miliona. Gmina Słupsk dzięki zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych ma szansę na znaczne powiększenie swoich dochodów – nawet o 3-4 mln zł rocznie.

- Rząd w końcu dostrzegł, że na gminy nakłada się coraz większe zadania, nie przeznaczając na ich realizację odpowiednich pieniędzy – mówi Mariusz Chmiel, wójt gminy Słupsk. – Postanowił coś z tym zrobić.

W październiku zeszłego roku zmieniono ustawę o podatkach i opłatach lokalnych. Część budowli była do tej pory zwolniona z podatku od nieruchomości. Od stycznia tego roku wykreślono ulgi i budowle znowu obciążono podatkiem. Dla gminy Słupsk najważniejsze okazało się skreślenie zwolnienia podatkowego od budowli zajmujących się produkcją i przesyłem energii elektrycznej.

- Zakłady energetyczne twierdziły, że wszystko co się znajduje w stacji przekształtnikowej w Wierzbięcinie, związanej z uruchomieniem kabla energetycznego łączącego Polskę i Szwecję, to jedynie linie przesyłowe. Mieliśmy z tego tytułu jedynie niewielkie pieniądze. Teraz zmiana ustawy nie pozostawia żadnej wątpliwości – od tych budowli również będzie płacony podatek – mówi Chmiel.

Ustawa skreśla również zwolnienia podatkowe dla obiektów znajdujących się na terenie specjalnych stref ekonomicznych i lotnisk. To daje gminie szansę na spore pieniądze.

Autor artykułu: (ALA)