Na tzw. krótkiej liście chętnych do zakupu akcji drugiej co do wielkości rafinerii w Polsce znalazło się pięć podmiotów. Nafta Polska, zarządzająca akcjami RG , nie chce ujawnić ich nazw.
Zarząd Nafty Polskiej, odpowiedzialnej za prywatyzację sektora naftowego zgodził się na utworzenie przez te podmioty trzech konsorcjów, które ostatecznie przystąpią do “badania” gdańskiej rafinerii. Termin składania ofert finalnych został wyznaczony na 12 marca. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że wśród tych pięciu podmiotów może być Kredyt Bank, Bank Handlowy, Konsorcjum Gdańskie (prywatne firmy paliwowe), węgierski koncern naftowy MOL oraz konsorcjum z udziałem amerykańskiego koncernu M.W. Kellog. Rzecznik prasowy Nafty Polskiej, Janusz Kwiatkowski, nie chce ustosunkować się do tych spekulacji.
Rzecznik nie chce też potwierdzić czy zakupem akcji Rafinerii Gdańskiej zainteresowany jest – jak wcześniej podawała m.in. agencja Reutera – rosyjski koncern paliwowy Łukoil.
Teoretycznie mało prawdopodobne jest, aby MOL kupił akcje rafinerii. Rządowa koncepcja prywatyzacji sektora naftowego zakłada bowiem, że powstaną dwa konkurujące ośrodki skupione wokół Gdańska i Płocka. A, jak wiadomo, toczą się rozmowy na temat możliwości powiązania kapitałowego pomiędzy węgierską spółką, a PKN.
Od dłuższego czasu toczą się na łamach prasy gorące spekulacje na temat potencjalnego inwestora rafinerii. Pojawiały się głosy, że jeśli do rafinerii wejdzie inwestor zagraniczny to jest prawdopodobne, że nie będzie on zaprzątał sobie głowy sentymentami i rafineria może pozostać gdańska tylko z nazwy. Spekulowano, że gdyby do tego doszło, zaangażowanie firmy w przedsięwzięcia regionalne spadłoby znacząco.
- Sprzedajemy tylko akcje gdańskiej rafinerii, aby ją dobrze sprywatyzować, a nie jej majątek – dodaje Janusz Kwiatkowski. – Podmiotowość spółki nie jest więc w żadnym wypadku zagrożona. Podatki nadal będą płacone w regionie.
Potencjalni inwestorzy, którzy znaleźli się na krótkiej liście na razie wyrazili tylko chęć zakupu akcji i przedstawili pomysł na rozwój firmy. Teraz rozpoczną proces szczegółowego badania spółki, który potrwa około miesiąca. Następnie firmy przedstawią ostateczne oferty wraz z ceną.
Z ofert finalnych Nafta Polska wybierze jeden podmiot, z którym będzie prowadzić ostateczne negocjacje. Prywatyzacja gdańskiej rafinerii powinna zakończyć się na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku. Inwestor ma nabyć większościowy pakiet akcji.
Nieoficjalnie wiadomo jednak, że żadna z firm nie jest zainteresowana kupnem całego pakietu 75 proc. udziałów oferowanych przez Naftę Polską. Kontrolę nad firmą można przejąć kupując mniejszy pakiet akcji. Akcji – z założenia – dość drogich.
Przeciągająca się prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej nie sprzyja jej konkurencyjności na rynku. Choć rodzi się wątpliwość czy gdańska rafineria kiedykolwiek będzie w stanie konkurować z płockim koncernem.
Nafta Polska próbuje już po raz kolejny sprzedać gdańską rafinerię. Pierwszy raz szukano nabywcy w 1998 roku. Jednak wówczas ofertę złożyła tylko jedna firma, proponując zbyt niską cenę.
Kierownictwo firmy przekonuje, że kondycja rafinerii jest tak dobra, że spółka będzie sama wywiązywała się ze zobowiązań finansowych. Ubiegłoroczny zysk netto spółki wzrósł o połowę w stosunku do roku 1999. Rafineria jest jednak cały czas zadłużona. Inwestycje rozpoczęte pięć lat temu kosztowały 400 mln dolarów i konieczne było zaciągnięcie kredytów. Stanisław Pokojski, dyrektor ds. finansowych zapewnia jednak, że zadłużenie spółka spłaca bez zaległości i ze środków własnych – mimo że nie została wzmocniona kapitałowo. A zobowiązań ma sporo. Tylko w grudniu tego roku musi być gotowa na wykup obligacji wartości 100 mln USD.
Autor artykułu:
Joanna Kitowska