Archive for March, 2001

Kłopoty finansowe Brok M&S Okna Słupsk

Friday, March 23rd, 2001

Koszykarze Broka M&S Okna Słupsk od dwóch miesięcy nie otrzymują pieniędzy. Część zawodników na znak protestu nie uczestniczy w treningach, a pod znakiem zapytania stoi wyjazd drużyny na niedzielny mecz ligowy w Lublinie.

Na wtorkowym treningu drużyny w słupskiej hali Gryfia nie pojawił się żaden zawodnik. W środę zabrakło Kordiana Korytka, Artura Golańskiego i Andrzeja Pluty. Wczoraj jednak frekwencja na treningu była stuprocentowa. Powód nieobecności?

- Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze – skwitował sytuację Jerzy Raube, rzecznik prasowy klubu. – Mamy mały poślizg z wypłatami pieniędzy.
- We wtorek nie było treningu, bo daliśmy zawodnikom odpocząć – tłumaczył drugi trener Jarosław Zawadka.

Z relacji zawodników wynika, że od początku roku klub nie płaci ani im, ani trenerom. Kilkakrotnie przekładano już termin wypłat.
- Nastroje w drużynie są złe – mówi jeden z zawodników, pragnący zachować anonimowść. – Buntujemy się. W nerwowej atmosferze dochodzi nawet do kłótni pomiędzy nami. Jeżeli nie dojdzie do ugody, najpewniej nie pojedziemy na niedzielny mecz z Perłą Lublin.

- Nie ma takiej możliwości, by drużyna nie zagrała – oponuje rzecznik Raube.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że niespełna miesiąc temu drużyna pozyskała strategicznego sponsora – M&S Pomorską Fabrykę Okien.
- Zainwestowaliśmy w drużynę wystarczająco dużo, żeby być partnerem strategicznym – stwierdził Andrzej Antoń, PR z M&S Pomorskiej Fabryki Okien.

Jak nieoficjalnie dowiedział się “Dziennik”, część zawodników drużyny odmówiła udziału w poprzednim meczu z Polonią. Do spotkania jednak doszło, gdyż obiecano uregulować zaległości.
- Ci zawodnicy, którzy nie pojadą jednak do Lublina, poniosą konsekwencje – stwierdził rzecznik Raube. – Koszykarzom nie dzieje się żadna krzywda, a takim zachowaniem robi się krzywdę jedynie kibicom.
- Jestem myślami przy niedzieli – mówi trener Zawadka. – Sytuacja w drużynie jest nie najlepsza. Nie chcę jej komentować, bo problemy tyczą się także mnie – dodaje.

Autor artykułu: Maciej Jaroszewicz

Kobylnica. Władze gminy zostają

Friday, March 23rd, 2001

Zaledwie 3,15 proc. uprawnionych do głosowania wzięło udział w niedzielnym referendum w sprawie odwołania władz gminy Kobylnica. Głosowanie było więc nieważne i zarówno wójt, jak i radni nadal będą sprawować swoje funkcje.

Ogółem do głosowania uprawnionych było 6924 mieszkańców, jednak tylko 218 zdecydowało się oddać swoje głosy. Najniższa frekwencja była w Kończewie, gdzie głosowała tylko 1 osoba. Zdecydowana większość głosujących (185 osób) opowiedziała się przeciw Radzie Gminy. Inaczej chciało zaledwie 30 osób, które zdecydowały się oddać głos.

Inicjatorem przeprowadzenia referendum w Kobylnicy był sołtys Kczewa, Stanisław Ulrych, który zarzucał wójtowi Leszkowi Kulińskiemu i radnym niesprawiedliwy podział pieniędzy budżetowych pomiędzy sołectwa, faworyzowanie Kobylnicy, utajnianie gminnych finansów i oraz nieprawidłowości w funkcjonowaniu Urzędu Gminy.

Autor artykułu: Arkadiusz Gryko

Na afrykańskiej pustyni gdańszczanie odkopali świątynię

Wednesday, March 21st, 2001

Mury starożytnej świątyni odkopali gdańscy archeolodzy na afrykańskiej pustyni. Potwierdzili też fakt, że ówcześni budowniczowie wykorzystywali wypalaną cegłę – o dwa tysiące lat wcześniej niż w Polsce.

- W tegorocznym sezonie badawczym udało się odsłonić mury zewnętrzne świątyni – dowiedzieliśmy się od kierownika afrykańskiej ekspedycji, Henryka Panera, dyrektora Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Obiekt ma 80 metrów długości i 40 metrów szerokości.

Świątynię zbudowano na kamiennym fundamencie. Jej mury wzniesiono z suszonej cegły mułowej, licowanej (okładanej) czerwoną cegłą wypalaną. Archeolodzy odsłonili też wejścia do świątyni, zbudowane z bloków piaskowca, zdobione wizerunkami bóstw m.in. Anubisa, Horusa, Thota, a także skrzydlatych bóstw opiekuńczych. Naukowcy nie określają na razie wieku znaleziska.

Badania realizowane są około 200 kilometrów na północ od Chartumu, na podstawie umowy z Sudańską Służbą Starożytności. W bieżącym roku wykopaliska prowadzili: Henryk Paner, Zbigniew Borcowski, Mahmoud El-Tayeb, Elżbieta Kołosowska, Marcin Szmit, Andrzej Błażyński. Planowane jest zbudowanie w Chartumie stacji gdańskiego Muzeum Archeologicznego. Początek – w bieżącym roku.

Autor artykułu: (K. N.)

Zapaść na rynku motoryzacyjnym trwa

Wednesday, March 21st, 2001

Opublikowane wczoraj przez firmę Samar dane świadczą o dalszym załamaniu sprzedaży nowych samochodów. Tymczasem kilkadziesiąt godzin na wjazd do kraju czekają sprowadzający samochody używane i powypadkowe. (more…)

Łeba. Po odcisk prezydenta do Londynu

Wednesday, March 21st, 2001

Do Londynu, po odcisk dłoni prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, pojechali wczoraj przedstawiciele władz miasta i książę Henryk Ruszewski z małżonką. Ślad dłoni ma zostać umieszczony w powstającej w Łebie Alei Prezydenckiej.

– Chcielibyśmy stworzyć coś niepowtarzalnego – mówi Maciej Multaniak, przewodniczący RM w Łebie i przedstawiciel łebskiej wyprawy. – Symbolem tego ma być właśnie Aleja Prezydencka.

Ceremonia ,pobrania” odcisku dłoni Kaczorowskiego odbędzie się dzisiaj w Polskim Domu Pomocy Społecznej w Londynie. Do przedstawicieli Łeby dołączą uczniowie łebskiego gimnazjum. W ub. tygodniu zasiadali oni w jury Festiwalu Filmowego w Kairze, a w drodze powrotnej zatrzymali się w Londynie.
Odciśnięta dłoń Kaczorowskiego swoje miejsce znajdzie obok pozyskanych już odcisków dłoni prezydenta Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Władze Łeby planują także umieszczenie w alei odlewu z odciskiem dłoni Wojciecha Jaruzelskiego.

Autor artykułu: (tes, amk)

Mózg artysty na scenie

Monday, March 19th, 2001

Powyższy tytuł usiłuje oddać sens tego, co rozgrywa się na scenie w przedstawieniu “O beri-beri”, najnowszej premierze gdyńskiego Teatru Miejskiego.

W oryginale, czyli w powiedzonku Witkacego, jest co prawda mowa o mózgu wariata, ale to niewinne odstępstwo jest fraszką w porównaniu ze swobodą, z jaką z tekstem “Matki” Stanisława Ignacego Witkiewicza poczyna sobie autor scenariusza tego przedstawienia i jego reżyser Wiesław Komasa.

Spektakl z inspiracji “Matką” – tak wyjaśnia Komasa, jak ma się jego przedstawienie do tekstu. “Z inspiracji” znaczy tu tyle: reżyser pozostawił postacie, zrezygnował za to z tego, co je ze sobą łączyło, czyli z dziania się, akcji. Tak oddestylowane przedstawienie siłą rzeczy nie zawiera już sensów, jakie w swój dramat włożył Witkacy. Z monologów i dialogów o postępującym społecznym zmechanizowaniu i filozofii niejakiego Chwistka pozostają nieczytelne strzępki.
Oczywiście, można twierdzić, że przygotowanie esencji polega na wygotowaniu całej wody. Okazuje się jednak, że nawet absurdalny teatr Witkacego źle znosi podobną reżyserską operację.

W przedstawieniu Komasa pozostawił jedynie to, co Witkacy zaproponował w finale dramatu: zamienia spektakl w rodzaj snu, w którym główny bohater, Leon, niespełniony artysta, “odśniwa” swoje życie. A właściwie jeden tylko, absorbujący go duchowy problem: relacji z matką.

Zastanawiającym pomysłem było rozpisanie postaci matki na kilka wcieleń, granych przez różne aktorki, co dało sposobność do odegrania kilku pozostających w pamięci aktorskich etiud. Elżbieta Mrozińska nie po raz pierwszy pokazała, że potrafi zagrać bohaterkę z pogranicza histerii i obłąkania.

Aktorzy Teatru Miejskiego z niejednego pieca chleb jedli, więc całkiem sprawnie tu sobie radzą. Ale czemu to wszystko służy? Bo Leon to niespełniony artysta, a my podróżujemy przez jego wyobraźnię?

Jakoś nie czuję zapału do tego, by rozwikłać ów problem, tak jak i doszukiwać się sensu symbolicznego finału z dziewczynkami w białych sukienkach.

Autor artykułu: Jarosław Zalesiński

VI Konfrontacje Sztuki Kobiecej

Monday, March 19th, 2001

Aktorki, śpiewaczki, tancerki, projektantki – tylko do nich będą należały deski Teatru Impresaryjnego w Słupsku. Od 23 marca, przez tydzień, będzie odbywał się tu przegląd teatralno-muzyczny w ramach VI Konfrontacji Sztuki Kobiecej.

Po raz pierwszy wystąpią artystki, które łączy to samo miejsce twórczych poszukiwań. W tym roku przegląd będzie należał do artystek krakowskich. Dlatego tegoroczne spotkanie nosi hasło “Kraków w Słupsku”.

Program rozpocznie się wystawą autorską Małgorzaty Szydłowskiej – projektantki scenografii i kostiumów teatralnych. Artystka wystawi swoje nowatorskie projekty do opery “Don Giovanni” W. A. Mozarta, za które otrzymała Nagrodę Centrum Scenografii Polskiej oraz wystawę “Ktoś, kto był kobietą; ale teraz już nie jest, bo nie żyje…”. Małgorzata Szydłowska ukończyła Akademię Sztuk Pięknych, a od 1995 r. jest współzałożycielką Stowarzyszenia Teatralnego “Łaźnia” w Krakowie.

Dwa wspaniałe koncerty odbędą się drugiego i ostatniego dnia konfrontacji. W pierwszym wystąpi Elżbieta Towarnicka (sopran) i Anna Sikorzak-Olek (harfa), którym będzie towarzyszyła Państwowa Orkiestra Kameralna oraz chór Pomorskiej Akademii Pedagogicznej Iuventus Cantas. Koncert będzie prawdziwą ucztą muzyczną: wysłuchamy m. in. arii operowych W. A. Mozarta, muzyki do filmów Zbigniewa Preisnera “Podwójne życie Weroniki”, czy “Trzy kolory – Niebieski” oraz “Koncertu w Chinach” J. M. Jarre’a.

Miłośnicy teatru także się nie zawiodą, organizatorzy proponują obejrzenie trzech spektakli. Reżyserią i scenariuszem pierwszego z nich zajął się Józef Opalski, zaś wykonanie należy do młodych studentek PWST w Krakowie. Jest to sztuka “Kurt Weill, czyli o samotności kobiet” – dobrze znana z desek polskich teatrów. S

VI Konfrontacjom Sztuki Kobiecej towarzyszą dwie wystawy przygotowane przez Muzeum Pomorza Środkowego. Jedna jest wspaniałą ekspozycją zatytułowaną ,Portret kobiecy od XVII do 1 poł. XX wieku”, mieszczącą się w muzeum i druga – ,Plakat spod kobiecej ręki” w Spichlerzu Richtera, której komisarzem jest Lucjan Hanak.
Jak co roku, podczas imprezy będą odbywały się także promocje firm kosmetycznych, artykułów żywnościowych związanych z propagowaniem zdrowego stylu życia.

Autor artykułu: (lit)

Cenny nabytek Centralnego Muzeum Morskiego

Monday, March 19th, 2001

Pierwszy polski stalowy jacht żaglowy “Kumka IV”, zbudowany w 1937 roku, trafił do zbiorów Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Zaprojektował go Tadeusz Sołtyk, wybitny konstruktor lotniczy, którego dziełem był pierwszy polski samolot odrzutowy – wojskowa, szkolno-treningowa “Iskra”.

- Kadłub jachtu jest jeszcze w dobrym stanie, ale trzeba go częściowo zrekonstruować i zakonserwować – mówi Jerzy Litwin, dyrektor CMM. – Liczymy, że znajdzie się sponsor, który nam pomoże. “Kumka IV” stanowi cenny i unikatowy zabytek naszej techniki okrętowej oraz myśli konstrukcyjnej z okresu międzywojennego. Jacht pozyskaliśmy dzięki naszemu byłemu pracownikowi Mirosławowi Kuklikowi, który odnalazł go w Białymstoku i skłonił właścicieli do przekazania muzeum. Po “Opty” i “Dali”, “Kumka IV” jest trzecim jachtem historycznym w naszych zbiorach.

Sołtyk wykorzystywał swoją wiedzę lotniczą także do projektowania jachtów. Przed wojną skonstruował kilka łodzi żaglowych, w tym znaną Jolę klasy “B”.

W 1948 roku jacht zakupił Zbigniew Milewski, obecnie znany konstruktor jachtowy z Gdyni i jego dwaj koledzy. Jednostka została wyremontowana przez nich i pod zmienioną nazwą “Smyk” wykorzystywana do pływań na Bałtyku w latach 1949 – 1950. Władze komunistyczne wprowadziły jednak zakaz wypływania jachtami na morze, obawiając się ucieczek żeglarzy. “Smyk” został więc sprzedany do Giżycka. Odnalazł się niespodziewanie po półwieczu.

Autor artykułu: Jacek Sieński

II liga. Tłoki Gorzyce – Lechia Gdańsk

Friday, March 16th, 2001

- W sobotę chcemy wygrać, by zrehabilitować się za odniesiony w fatalnym stylu na własnym boisku remis 0:0 z rundy jesiennej – uważa napastnik Lechii Gdańsk, Robert Kugiel. O godzinie 14.00 biało-zieloni grają na wyjeździe z Tłokami Gorzyce.

Wspomniany przez Kugiela mecz był inauguracyjnym ligowym występem Lechii w tym sezonie przed własną widownią. Kibice mieli jednak prawo narzekać, gdyż po bardzo słabym meczu padł remis 0:0. Od tamtej pory minęło jednak sporo czasu i sytuacja obu drużyn zmieniła się. Łączy je tylko wspólny cel – walka o utrzymanie.

Tłoki na inaugurację wiosny przegrały w Opocznie z Ceramiką 0:1. Lechia w niezłym stylu pokonała Hetmana Zamość 3:1 i jedzie do Gorzyc z nadzieją na powtórkę. Zwycięstwo bardzo by się przydało, zważywszy, że gospodarze sobotniego meczu tracą obecnie do gdańszczan dwa punkty.

Zmiany w składzie w porównaniu do meczu sprzed tygodnia na pewno będą. Kontuzja mięśnia dwugłowego wyklucza udział w spotkaniu przeciwko Tłokom Adama Fedoruka. Z kolei Sebastian Mila wraz z Karolem Piątkiem udali się na zgrupowanie kadry narodowej U-18 przed eliminacyjnym meczem z Anglikami. Kto wie zatem, czy szansy debiutu nie otrzyma na lewej pomocy Brazylijczyk Mauro bądź Adam Szymura.

- Borkowski, Wojciechowski i Pieniążek najprawdopodobniej znajdą się w podstawowym składzie – zdradził Stachura. – Natomiast Mauro i Szymura rzeczywiście kandydują do gry po lewej stronie pomocy. Ostateczna decyzja co do obsady tej pozycji dopiero jednak zapadnie.

Autor artykułu: (kast)

Puchar Polski. Prokom Trefl – Anwil Włocławek 91:73

Friday, March 16th, 2001

Od pewnego czasu koszykarze sopockiego Prokomu Trefl nie mają sobie równych rywali w kraju, jeśli chodzi o mecze rozgrywane w Trójmieście. W czwartek sopocianie poradzili sobie w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski, zwyciężając Anwil Włocławek 91:73 (22:19, 18:17, 21:21, 30:16). Rewanż za tydzień we Włocławku. Lepsza drużyna w dwumeczu awansowała do Final Four.

Trener gości, Daniel Jusup, mający do dyspozycji pięciu zawodników zagranicznych, posadził na ławce Łotysza, Edgarsa Snepsa. W składzie znalazł się Tomasz Jankowski, ale ani razu nie wybiegł na parkiet. Przyczyną było podobno żartobliwe podejście zawodnika do treningów. Tak przynajmniej stwierdził Jusup.

Trzy kwarty to wyrównany bój. Praktycznie za każdym razem goście niwelowali kilkupunktową przewagę Prokomu (16:16, 29:29).

Końcowe minuty tej kwarty ponownie dla gospodarzy. I wreszcie ostatnia część. Vranković trafia za trzy punkty, po dwa zdobywają Ansley i Darius Maskoliunas, Bigus blokuje rzut Bartłomieja Tomaszewskiego, zatem prowadzimy w 34 min – 71:59. Goście nieco niwelują straty, ale jak w transie grają Bigus i przede wszystkim Vranković. Dodatkowo wykorzystujemy rzuty wolne niemal bezbłędnie i mecz kończy się z 18-punktową przewagą Prokomu. To niezła zaliczka przed rewanżem. Szansa na obronę Pucharu Polski wydaje się coraz bardziej realna.

Po czwartkowym meczu sopocianie nie będą mieli zbyt wielu dni do odpoczynku. Przed nimi kolejne spotkanie w ekstraklasie. Tym razem sopocianie wystąpią w stolicy przeciwko Legii Królewskie.

Zawodnicy Prokomu Trefl myślą poważnie o utrzymaniu zajmowanej obecnie trzeciej lokaty przed play off. Do tego niezbędny jest sukces w Warszawie. Jednak Legia także potrzebuje punktów, bowiem toczy bój z Pogonią Ruda Śląska o ostatnie ósme miejsce premiowane udziałem w walce o medale.

Autor artykułu: Maciej Polny