Tczewskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Wodnego, aby wydostać się z ekonomicznego dołka, szuka zleceń m.in. w Nigerii. Chodzi o prace związane z pogłębianiem akwenów.
Jeszcze kilka lat temu było w kraju 16 przedsiębiorstw budownictwa wodnego. Teraz pozostały tylko trzy: w Warszawie, Szczecinie i Tczewie. Nie ma dla nich jednak pracy w kraju. Dlatego zakład z Kociewia zwrócił się ku Afryce. Niestety, Nigeria to kraj wielkiego ryzyka ekonomicznego.
PBW wygrało też przetarg na wydobycie 24 tys. metrów sześciennych piasku i pogłębienie toru wodnego prowadzącego do portu we Fromborku.
Kolejny przetarg, do jakiego firma się przygotowuje, dotyczy robót pogłębiarskich na 50 tys. metrów sześciennych na Zalewie Wiślanym. Przedsiębiorstwo szuka zleceń przy umocnieniu brzegów Wisły w Płocku. Doraźnie sprzedawany jest sprzęt nieprzynoszący pieniędzy, między innymi koszarki, czyli pływające hotele robotnicze. Wczoraj rozpoczął się przetarg na jedną z nich.
Prezes Rafał Etmański powiedział nam, że Skarb Państwa chce odebrać PBW lodołamacze, gdyż ich utrzymanie jest kosztowne. Z propozycją ich przejęcia wystąpił Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Trzeba uzasadniać potrzebę posiadania lodołamaczy właśnie w PBW. Firma ma ich 10 i służą do łamania lodu oraz udrażniania ujścia Wisły zimą oraz w czasie spływu lodów. Taką usługę na rzecz Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku tczewskie PBW wykonywało od dziesięcioleci. Ze względu na łagodne zimy zakres prac maleje.
Skarb Państwa jest właścicielem udziałów spółki. Właścicielem majątku jest ona sama i może decydować o jego przekazaniu – mówi się w tczewskim PBW. Kto jednak chciałby się pozbywać sprzętu dającego pracę w miesiącach zimowych.
prezes Przedsiębiorstwa
Budownictwa Wodnego w Tczewie:
- Przetargi na roboty hydrotechniczne, w których startujemy, są finansowane z budżetu państwa. Problemem jest, że ogłaszane są bardzo późno i przy braku pieniędzy jest ich niewiele. Na podstawie budżetu państwa nie możemy prognozować prac. W tym roku nie są planowane żadne roboty regulacyjne na Wiśle.
Autor artykułu: Józef M. Ziółkowski