Archive for July, 2001

Makabryczne odkrycie. Pies jadł człowieka

Friday, July 27th, 2001

Wiesław S. umarł przed kilkoma dniami w mieszkaniu przy ulicy Ostroroga w Gdańsku. Zaniepokojona brakiem kontaktu synowa, przyszła do mieszkania 65-latka w środę. Miała klucze. Widok jaki zastała w jednym z pokoi był przerażający. Teść leżał na ziemi z rozszarpaną twarzą.

- To było straszne – mówili przybyli na miejsce policjanci. – Mężczyzna leżał na podłodze. Nie można było rozpoznać rysów twarzy.

Policjanci przypuszczali, że mają do czynienia z zabójstwem. Dopiero biegły z Zakładu Medycyny Sądowej stwierdził, że uszkodzenia twarzy powstały na skutek licznych nadgryzień. Pies denata, mieszaniec owczarka niemieckiego, gryzł swojego właściciela z głodu.

- Policjanci musieli wezwać weterynarzy – mówi Marta Grzegorowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. – Pies był agresywny, przewieziono go do schroniska.
Zgon Wiesława S. nastąpił z przyczyn naturalnych. Funkcjonariusze nie doszukali się udziału osób trzecich. Dokładną przyczynę śmierci ustali jednak sekcja zwłok. Zwierzę znajduje się teraz w ciapkowie na gdańskiej Oruni.

- To bardzo spokojny pies. Ma 10 lat – mówi Katarzyna Winiarek, specjalista ds. identyfikacji w oruńskim ciapkowie. – Bardzo tęskni. Myślę, że powinien znaleźć nowy dom. Na pewno nie zostanie uśpiony.

Autor artykułu: (wit)

Brali pieniądze za pomoc powodzianom

Friday, July 27th, 2001

O sprawie wypompowywania wody z zalanych pomieszczeń za pieniądze pisaliśmy 21 lipca. Po naszej publikacji Państwowa Straż Pożarna wszczęła wewnętrzne dochodzenie mające wyjaśnić sprawę. Dowództwo PSP nie stwierdziło, by któryś ze strażaków dopuścił się takiego wykroczenia.

Dotarliśmy natomiast do dowodów, które potwierdzają, że pieniądze podczas powodzi zarabiała Portowa Straż Pożarna “Florian” z Morskiego Portu Gdańsk.
Hanna Czapran wraz z mężem prowadzi ,Gold Pub” przy ul. Jana z Kolna w Gdańsku.
- W poniedziałek 9 lipca w lokalu było ponad metr wody, pływały lodówki, tonęło wyposażenie. Przez jakiś czas wodę pompowali pracownicy melioracji, potem pojechali ratować szpital – opowiada pani Czapran.

Właścicielce poradzono zadzwonić do Portowej Straży Pożarnej ,Florian”. Strażacy przyjechali. Wypompowanie wody kosztowało u nich 300 zł za godzinę plus VAT.

- W poniedziałek wybierali wodę 2 godziny. Przyjechali też we wtorek. Pompowali i wystawili fakturę, 1281 zł z VAT. Zgodziliśmy się, zrobilibyśmy wszystko by ratować lokal – mówi właścicielka.

Pracownicy ,Floriana” nie wybrali wody do końca. Po ich wizycie właściciele pubu wynieśli jeszcze kilkaset wiader wody. ,Florian” wypompował też wodę z pobliskiej piekarni. Za to pompowanie też wystawił rachunek.

Dowódca ,Floriana” nie zgodził się na publikację swojego nazwiska w gazecie.
- Nie jesteśmy Państwową Strażą Pożarną. Wykonujemy takie, a nie inne usługi – tłumaczy.
Pobrane pieniądze dowódca nazwał ,zwróceniem kosztów pompowania”. Jego zdaniem, strażacy wystawili rachunek, gdyż pompowali wodę z firm, a nie z mieszkań osób prywatnych. – Zresztą nasi ludzie też pomagali powodzianom – mówi.

- Nie słyszałem o takiej sprawie. Jednak jeżeli to, co mówicie jest prawdą, to mamy do czynienia z oburzającym skandalem – mówi Jerzy Lebiedź, dyrektor eksploatacyjny gdańskiego portu, który odpowiada za współpracę z ,Florianem”. – Natychmiast sprawdzę wasze informacje. Jeżeli się potwierdzą, trzeba będzie przemyśleć zasady naszej współpracy z tą spółką.

Autor artykułu: (mart, wrób)

Szturm mieszkańców na numerki

Friday, July 27th, 2001

W gdyńskim Urzędzie Miasta trudną do przeprowadzenia sprawą jest zarejestrowanie samochodu – twierdzą ci, którzy próbowali dokonać tej sztuki.
Urząd otwarty jest od godz. 8 do 16, a w sali obsługi klientów na parterze numerki umożliwiające dostęp do okienka rejestracyjnego wydawane są przez specjalną maszynę już od 7.30.

Według mieszkańców bardzo często brak ich już po kilkunastu minutach. Wśród wtajemniczonych krąży plotka, że dostęp do okienka można kupić przed urzędem u tzw. konika, za 50 zł. O sprawie tej słyszała zarówno Joanna Grajter, rzecznik prasowy gdyńskiego UM, jak i Marzenna Umławska, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich. Nikt jednak nie może nic zrobić.

- Znana jest mi historia o ,konikach” i kwocie 50 zł, za którą można dostać się do okienka i zarejestrować samochód, ale ile jest w niej prawdy, nie wiem – mówi Umławska. – Spraw takich powinien pilnować strażnik miejski, ale w rzeczywistości nikomu nie można zabronić pobierać numerków, a wśród natłoku petentów proceder ten, nawet gdyby istniał, jest nie do opanowania. Nie ma też możliwości, aby zwiększyć liczbę okienek rejestracyjnych, których w tej chwili jest 6. Na ostatnie zamieszanie wokół tej sprawy nakłada się też fakt wakacyjnej, zwiększonej liczby sprzedaży samochodów.

Mieszkańcy więc stoją w kolejkach, bądź odchodzą z kwitkiem.
- Przyszedłem o godz. 8.15 i już nie było dla mnie miejsca – akcentuje Władysław Koniuszewski. – To dla mnie niezrozumiałe.

Barbara Łukiewska, która straciła tablice rejestracyjne od samochodu w trakcie powodzi w Gdańsku, przez cały ubiegły tydzień nie mogła załatwić sobie nowych.

- Przychodziłam o godz. 10-11, bo wcześniej nie pozwalały mi na to obowiązki zawodowe – podkreśla Barbara Łukiewska. – Zawsze odchodziłam z kwitkiem. Jeżdżę więc bez tablic ryzykując konieczność płacenia mandatów.
Według Joanny Grajter, rzecznika gdyńskiego UM, z możliwością rejestrowania pojazdów w urzędzie bywa różnie.

- Zależy to od dnia – twierdzi pani rzecznik. – Zazwyczaj najgorzej jest w poniedziałki. Wydać możemy tylko 120 przepustek do okienek, bo wyliczono, że tylu klientów można obsłużyć do godz. 16. Często jednak bywa tak, że część ludzi z numerkami nie zgłasza się i po godz. 15 obsłużeni są już wszyscy uprawnieni. Robi się luźniej i mogą przyjść kolejni petenci. Nie można więc powiedzieć, że zarejestrowanie pojazdu jest niemożliwością. Wiem, że kłopoty z pobraniem numerka występują nawet wcześnie rano, bo kilka razy idąc do pracy próbowałam zdobyć go dla znajomych i nie udało mi się. Słyszałam już historie o ,konikach”, pytał nawet mnie o to jeden z dziennikarzy, ale ile jest w tym prawdy, nie wiem.

Autor artykułu: (szad)

Przedłużenie terminu

Friday, July 27th, 2001

Zarząd Maista Gdyni wydłużył okres składania wniosków o przyznanie dotacji na prowadzenie całodobowego ośrodka opiekuńczego dla dzieci i młodzieży z terenów Gdyni.

Wnioski mogą składać organizacje pozarządowe. Dokumentacja powinna zawierać dokładny opis organizacji, dotychczasowe działania i osiągnięcia. Stowarzyszenia powinny również dołączyć dokładny opis projektu, jego cele oraz metody działań. Do wniosku należy dołączyć budżet, sprawozdanie finansowe i opisowe działalności organizacji za ubiegły rok, wypis z rejestru organizacji, statut oraz ankietę gdyńskiego banku danych o organizacjach pozarządowych. Nieprzekraczalny termin składania wniosków upływa 14 sierpnia. Dokumentację należy składać do Gdyńskiego Centrum Organizacji Pozarządowych przy ulicy 3 maja 27/31.

Autor artykułu: (pac)

Zawody jeździeckie

Friday, July 27th, 2001

W ubiegłym roku praktycznie nie było tygodnia w powiecie starogardzkim w którym nie odbywałyby się zawody jeździeckie. W tym roku takie okazje zdarzają się coraz rzadziej.

W wyniku kłopotów w KJ ?Stado?, klub ten zaprzestał organizacji zawodów jeździeckich. Nie mogliśmy się doczekać również zawodów na hipodromie w Kocborowie, należącym do sekcji jeździeckiej Agro Kociewia. Wydaje się, że ta trudna sytuacja w dynamicznie rozwijającym się na Kociewiu jeździectwie ma się ku końcowi. W KJ ?Stado? wybrano nowe władze, które zapewne będą prowadzić rozmowy w sprawie organizacji zawodów na terenie Stada Ogierów Skarbu Państwa z nowym administratorem tej jednostki. Mamy nadzieję, że rozmowy zakończą się kompromisem i będziemy mogli znów podziwiać konie na przepięknym hipodromie w Stadzie. W międzyczasie zawody odbędą się natomiast na hipodromie w Kocborowie. Będą to zawody regionalne. Rozpoczną się w niedzielę o godz. 10, zawodnicy będą mogli uczestniczyć w czterech konkursach klas LL (90 cm), L (100 cm), P (110 cm) i N (120 cm). Zawodnicy będą rywalizować o puchary starosty starogardzkiego oraz firm Kodak, Glaspol i Smok.

Najciekawiej zapowiada się konkurs klasy P tzw. szwajcarski dwufazowy. Najpierw zawodnik przejeżdża dziesięć przeszkód i po bezbłędnym ich przejechaniu jest dopuszczany do drugiej części parcouru. Zawody trwać będą do godz. 17, warto więc wybrać się z całą rodziną na hipodrom w Kocborowie. Jak zwykle zapewniona jest pełna gastronomia, więc można spędzić przyjemnie całe popołudnie. Kolejne zawody organizowane przez sekcję jeździecką Agro Kociewia odbędą się już w sierpniu. Będą to zawody w ramach Pomorskiej Ligi Jeździeckiej, której inauguracja, przypomnijmy, odbyła się na terenie Stada Ogierów Skarbu Państwa w Starogardzie.

Autor artykułu: (WŁA)

Z Sobieskim w szranki

Thursday, July 26th, 2001

W Gniewie w dniach 4 i 5 sierpnia już po raz dziesiąty odbędzie się Międzynarodowy Turniej Rycerski o Miecz Króla Jana III Sobieskiego.

Tym razem nie wysłano typowych zaproszeń do wzięcia udziału w imprezie. W kraj i poza jego granice rozesłano wici. Gospodarze zamku spodziewają się kilkuset zbrojnych. Oprócz znanych już form rywalizacji pojawią się też nowe. Przykładem może być “ścieranie się” nie dwóch obozów wojskowych, jak dotychczas, lecz trzech. Przygotowanie widowiska będzie bardziej pracochłonne, ale pozwoli i gościom, i uczestnikom wspaniale przeżyć turniejowe dni.

- Gniew musi na nowo wzrosnąć w potęgę – powiedział nam Jarosław Struczyński, kasztelan gniewski. – Temu też służyć ma organizowany już po raz dziesiąty Międzynarodowy Turniej Rycerski o Miecz Króla Jana III Sobieskiego. Do Gniewa ponownie przyjadą nasi wierni przyjaciele z całego kraju. Będą to setki zbrojnych z kilkudziesięciu stowarzyszeń rycerskich, którzy zawsze nam pomagali w naszych działaniach.
Bliższych informacji na temat swego rodzaju trójmeczu w średniowiecznym wydaniu kasztelan na razie nie chciał nam zdradzić. – Jubileuszowy turniej będzie na pewno miał wymiar święta – zapewnił Struczyński. – Gniew wraca z tarczą do wszystkich miłośników historii.

Autor artykułu: Krystyna Paszkowska

MŚ Weteranów

Thursday, July 26th, 2001

Przez 11 dni w Brisbane w Australii odbywały się XIV Mistrzostwa Weteranów w lekkoatletyce. Piąte miejsce w pchnięciu kulą wywalczył 54-letni tczewianin, Andrzej Semborowski.

W zawodach wystąpiło sześć tysięcy zawodników z 79 krajów. W polskiej ekipie liczącej 45 sportowców województwo pomorskie reprezentowali Janina Łuniewska z Redy i Andrzej Semborowski z Tczewa. Polacy w Australii odnieśli największy sukces w historii tego rodzaju imprez odbywających się na naszym globie co dwa lata. Zdobyli 23 medale, 7 złotych, 10 srebrnych i 6 brązowych. Spory sukces odniósł tczewianin A. Semborowski, który mimo kontuzji uniemożliwiającej mu start w 10-boju (niejednokrotnie na zawodach najwyższej rangi plasował się na czołowych pozycjach w tej konkurencji), uzyskując rezultat 13,36 m wywalczył w pchnięciu kulą wysokie 5 miejsce w kategorii 50-54 lat.

- Sportowe zmagania polskiej ekipy cieszyły się dużym zainteresowaniem naszych rodaków zamieszkujących w Australii – powiedział nam A. Semborowski. – Polonusi nie tylko dopingowali zawodników w walce o medale, ale zadbali także o zagospodarowanie wolnego od startów czasu. Dzięki ich ogromnemu zaangażowaniu Polacy startujący w mistrzostwach mieli możliwość zwiedzenia miasta i okolic Brisbane. Zorganizowano szereg spotkań towarzyskich i imprez o charakterze kulturalnym. Przedstawiciele polskiej ekipy mieli okazję uczestniczyć w spotkaniu z konsulem generalnym RP w Sydney, Wiesławem Osuchowskim, oraz zwiedzić tamtejsze obiekty olimpijskie. Do kraju polscy zawodnicy przywieźli nie tylko medale, ale także wiele wspaniałych wrażeń i wspomnień, które napewno na długo pozostaną w ich pamięci – dodał.

A my dodajmy, że obradująca w Brisbane Międzynarodowa Federacja WAVA podjęła decyzję o zmianie nazwy imprez, w których startować będą weterani. Kolejne zawody, już jako Mistrzostwa Mistrzów w LA, odbędą się w 2003 roku w Puerto Rico. Dwa lata później mistrzostwa odbędą się w hiszpańskim San Antonio. Natomiast w przyszłym roku, w Poczdamie, weterani rywalizować będą w mistrzostwach Europy.

Autor artykułu: (zb)

Zawody jeździeckie

Thursday, July 26th, 2001

W ubiegłym roku praktycznie nie było tygodnia w powiecie starogardzkim w którym nie odbywałyby się zawody jeździeckie. W tym roku takie okazje zdarzają się coraz rzadziej.

W wyniku kłopotów w KJ Stado, klub ten zaprzestał organizacji zawodów jeździeckich. Nie mogliśmy się doczekać również zawodów na hipodromie w Kocborowie, należącym do sekcji jeździeckiej Agro Kociewia. Wydaje się, że ta trudna sytuacja w dynamicznie rozwijającym się na Kociewiu jeździectwie ma się ku końcowi. W KJ Stado wybrano nowe władze, które zapewne będą prowadzić rozmowy w sprawie organizacji zawodów na terenie Stada Ogierów Skarbu Państwa z nowym administratorem tej jednostki. Mamy nadzieję, że rozmowy zakończą się kompromisem i będziemy mogli znów podziwiać konie na przepięknym hipodromie w Stadzie. W międzyczasie zawody odbędą się natomiast na hipodromie w Kocborowie. Będą to zawody regionalne. Rozpoczną się w niedzielę o godz. 10, zawodnicy będą mogli uczestniczyć w czterech konkursach klas LL (90 cm), L (100 cm), P (110 cm) i N (120 cm). Zawodnicy będą rywalizować o puchary starosty starogardzkiego oraz firm Kodak, Glaspol i Smok.

Najciekawiej zapowiada się konkurs klasy P tzw. szwajcarski dwufazowy. Najpierw zawodnik przejeżdża dziesięć przeszkód i po bezbłędnym ich przejechaniu jest dopuszczany do drugiej części parcouru. Zawody trwać będą do godz. 17, warto więc wybrać się z całą rodziną na hipodrom w Kocborowie. Jak zwykle zapewniona jest pełna gastronomia, więc można spędzić przyjemnie całe popołudnie. Kolejne zawody organizowane przez sekcję jeździecką Agro Kociewia odbędą się już w sierpniu. Będą to zawody w ramach Pomorskiej Ligi Jeździeckiej, której inauguracja, przypomnijmy, odbyła się na terenie Stada Ogierów Skarbu Państwa w Starogardzie.

Autor artykułu: (WŁA)

Debata “Dziennika”. Jaki Gdańsk po powodzi?

Tuesday, July 24th, 2001

Kilka lat ma potrwać odbudowa Gdańska po powodzi. Uczestnicy wczorajszej debaty “Dziennika” zastanawiali się, co zrobić, aby miasto wypiękniało, a mieszkańcy zalanych dzielnic zamieszkali w godnych warunkach.

Władze miasta już jakiś czas temu planowały wybudowanie na Oruni dużego węzła komunikacyjnego. Według wiceprezydenta Ryszarda Grudy miałby tu powstać dworzec autobusowy, parkingi oraz inne elementy infrastruktury komunikacyjnej. Nie przekreślałoby to mieszkaniowej funkcji tej dzielnicy. Urzędnicy uważają, że powódź jest okazją, aby zmodernizować i upiększyć Trakt Świętego Wojciecha, który jako droga wylotowa, jest wizytówką miasta. Trudne decyzje trzeba będzie podjąć w stosunku do mieszkańców oruńskich kolonii – Mysiej, Roli, Orka i innych. Większość stojących tam domów nadaje się dziś tylko do rozbiórki, a tereny te w ogóle nie figurują w planie zagospodarowania przestrzennego jako mieszkaniowe. Jedną z propozycji, jaka padła podczas debaty, jest wybudowanie dla powodzian z kolonii tanich domów szkieletowych. Dzięki temu mogliby oni dalej żyć po sąsiedzku, tylko w nowym miejscu i za niewielkie opłaty.

W naszej debacie wzięli udział: Ryszard Gruda, Mariusz Gawron, Wojciech Nitka oraz Zbigniew Lis, wiceprezes zarządu Centrum Budownictwa Szkieletowego, Paweł Wład Kowalski, WM Pracownia Projektowania Miasta Gdańska oraz Ryszard Wiewiórowski, Biuro Rozwoju Miasta.
Pełen zapis wczorajszej debaty w dodatku “Wokół Domu” 31 lipca.

Autor artykułu: (wrób)

Porażka polskiej jedynaczki

Tuesday, July 24th, 2001

Najatrakcyjniej zapowiadające się spotkanie pierwszego dnia turnieju Idea Prokom Open na kortach SKT w Sopocie pomiędzy Szwajcarem Marcem Rossetem i Andriejem Miedwiediewem zakończyło się przed czasem. Tenisista z Ukrainy poddał się w trakcie drugiego seta.

Pojedynek Rosseta, który w swojej bogatej kolekcji posiada złoty medal igrzysk olimpijskich w Barcelonie z finalistą turnieju Roland Garros (1999) Miedwiediewem mógłby być ozdobą niejednego liczącego się turnieju na świecie. Tym czasem w Sopocie los zetknął dwóch najbardziej doświadczonych zawodników ze sobą już w pierwszej rundzie. Aby obejrzeć ich pojedynek na trybunach kortu centralnego zasiadło ponad 1000 sympatyków białego sportu. Wcześniej obaj tenisiści grali ze sobą 7-krotnie. Bilans korzystny był dla Rosseta 4-3.

Szwajcar rozpoczął atomowym serwisem, jakby chciał Ukraińca zmieść z kortu. Po jego uderzeniach piłka często przekraczała prędkość 200 km/h. Miedwiediew spocił się już w pierwszym gemie. Od stanu 1-3 doszedł jednak rywala na 3-4. To było jednak wszystko na co stać go było w pierwszym secie. Zaraz po jego zakończeniu tenisista ukraiński poprosił lekarza o konsultację. Grę wznowiono po 6 min przerwy. Do drugiej partii Miedwiediew przystąpił z nowym zapasem energii. Wygrywał wymiany piłek z głębi kortu, za co zebrał wiele zasłużonych oklasków. Prowadził 3-0 i wydawało się, że zdoła jeszcze odwrócić losy meczu. Kiedy jednak w piątym gemie Rosset przełamał jego serwis, Ukrainiec prowadząc 3-2 poddał mecz.

W taki oto nieoczekiwany sposób zakończyło się najciekawsze tego dnia spotkanie. Szkoda że choroba nie pozwoliła Ukraińcowi na kontynuowanie gry. Kilka wspaniałych fragmentów wielkiego tenisa jakie zaprezentowali obaj zawodnicy, miejmy nadzieję że będzie przed smakiem emocji czekających nas w kolejnych dniach turnieju. W godzinach wieczornych kończyła swoją grę polska jedynaczka w turnieju Joanna Sakowicz. Pojedynek z Czeszką Kvetą Hrdlickovą zaczęła od zwycięstwa w pierwszym secie 7:5, w drugim prowadziła 3:1, aby przegrać 3:6. W trzeciej decydującej partii Polka wygrywała 6:5 i miała swoje podanie. Niestety, za chwilę było 6:6 a w tie-breaku Polka przegrała do dwóch. Zatem do dalszych gier awansowała Hrdlickova.

Autor artykułu: Adam Suska