Arkadiusz Rybicki, kandydat na posła z ramienia Platformy Obywatelskiej, aktualny wiceminister kultury, prowadził kampanię wyborczą podczas ostatniego Jarmarku Gryfitów. Wielu słupszczan zaraz po zejściu z mostka, na którym liczono przybyłych było zaskoczonych widokiem tzw. potykaczy z wizerunkiem wiceministra oraz wręczanymi ulotkami wyborczymi.
- To było niesmaczne – mówi Magdalena Misztel ze Słupska. – W dodatku w tych ulotkach ten pan podpiera się nieszczęściem, czyli chorobą swojego dziecka. Jestem oburzona wykorzystaniem jarmarku do prowadzenia kampanii. Kto na to pozwolił?
Mieczysław Jaroszewicz, dyrektor Muzeum Pomorza Środkowego, przyznaje, że również był zaskoczony działaniami sztabu wiceministra. – Pan wiceminister poinformował mnie wcześniej, że będzie obecny na tej imprezie, ale jako wiceszef resortu – wyjaśnia dyrektor. – Nie było mowy o żadnej akcji wyborczej. Zresztą w czasie jarmarku prowadzili ją również inni kandydaci, tyle że bardziej dyskretnie.
Chodzi o jedną z kandydatek SLD, która podpisywała swoją debiutancką książkę oraz wiceprzewodniczącego Rady Powiatu. Katarzyna Pogorzelska, szefowa sztabu wyborczego wiceministra, nie widzi nic złego w tym, co się stało: – Na ulotki i potykacze można się natknąć np. w czasie powrotu z pracy do domu, na ulicy – tłumaczy działania sztabu. Jej zdaniem, wiceminister w żaden sposób nie wykorzystał zwierzchnictwa nad Muzeum Pomorza Środkowego, które organizowało imprezę.
Autor artykułu: Marek Sosnowski