Archive for January, 2002

Śmietnik na łańcuchu

Thursday, January 31st, 2002

Pracownicy Urzędu Skarbowego przypięli kontener na śmieci łańcuchem do drzewa.

Szalejący wiatr zmusza do niecodziennych zachowań. Przykładem pomysłowego radzenia sobie z siłami natury jest śmietnik przy I Urzędzie Skarbowym przy ulicy Władysława IV w Gdyni.
- Kontenery na śmieci przywiązaliśmy łańcuchem do drzewa – mówi Danuta Kamińska, naczelnik placówki. – Wiatr był tak silny, że ciężkie pojemniki jeździły po parkingu. Baliśmy się, że uszkodzą samochody interesantów.

Autor artykułu: aga

W Gdyni coraz więcej wykrywają przestępstw i wręczają łapówek

Thursday, January 31st, 2002

Komenda Miejska Policji w Gdyni podsumowała wczoraj stan bezpieczeństwa w mieście w minionym roku. Policjanci z Gdyni mogą pochwalić się najwyższą w Trójmieście wykrywalnością przestępstw, która wyniosła 56,1 procent – o ponad 5 procent więcej, niż w 2000 roku. W tym samym okresie w Gdańsku wykryto 47,1 proc. przestępstw, a w Sopocie 44,3 proc.

Do sukcesów zaliczyć można spadek przestępstw kryminalnych o 8,4 procent w porównaniu do 2000 r. Udało się ograniczyć kradzieże z włamaniem o 25, 8 procent i kradzieże samochodów, z 919 do 623. Na podobnym poziomie utrzymały się napady i kradzieże, aż o 25 procent więcej było bójek.

W ub.r. policja interweniowała 30 282 razy. Było to o 4302 interwencje więcej niż w 2000 r. Więcej było też wniosków do kolegiów ds. wykroczeń i sądów grodzkich – aż o 13,2 procent. Na gorącym uczynku zatrzymano 1223 przestępców.

Za porażkę można uznać powtarzające się cyklicznie przypadki korupcji w gdyńskiej policji, których w minionym roku było najwięcej w całym Trójmieście. ()

Autor artykułu: szad

Dobra wieść dla tych, którzy pochodzą z Litwy

Thursday, January 31st, 2002

Jest olbrzymi, waży około sześciu kilogramów, a jego przyjemny zapach – lekko kwaskowy, ,żytni” – przyprawia o zawrót głowy i… ściskanie w żołądku. Ma ciemną, lśniącą skórkę i nieco kleisty miąższ. Mowa oczywiście o chlebie starowileńskim, który od niedawna można kupić w piekarniach mistrza Mielnika w Gdańsku.

Sprzedawany jest na kilogramy. Warto jednak wydać 4,50 zł, by uraczyć się tym wyjątkowym pieczywem. Oryginalnym i niepowtarzalnym zważywszy, że według tej samej receptury wypiekany był na Wileńszczyźnie już przed wiekami.

- Zainteresował nas chlebem piekarz z Wilna – mówi Bożena Latawiec, technolog w piekarni Sławomira Mielnika. – Ponieważ pan ten wielką sympatią darzy Gdańsk, postanowił niejako ofiarować mieszkańcom starowileński wypiek mając nadzieję, że przypadnie im do gustu.
Do wyrobu zwykłego chleba stosuje się drożdże. Produkt piekarza z Wilna powstaje bez ich użycia i wyłącznie z mąki żytniej, uzyskanej z zewnętrznej części ziaren.

- Wyborna mąka jednak to nie wszystko – uśmiecha się Bożena Latawiec. – Wśród składników ciasta chlebowego są także: naturalny słód żytni, który (uwaga!) sprowadzamy z Wilna, kminek, nadający wypiekowi niepowtarzalny aromat, a także woda i sól.
Tajemnica wypieku tego chleba jest strzeżona przez gdańskiego piekarza. Nam jednak udało się “troszkę jej uszczknąć”.

Myli się ten, kto sądzi, że wystarczy połączyć mąkę ze słodem, wodą, a następnie doprawić całość solą oraz kminkiem. Potem zagnieść ciasto i do pieca… Potrzeba bowiem minimum dziesięciu godzin, by powstał pachnący bochen starowileńskiego chleba. No, ale tradycja ma swoje prawa. Gospodynie na Wileńszczyźnie także poświęcały przyrządzeniu wypieku wiele czasu i serca.
- Nie bylibyśmy w stanie sprostać zadaniu, gdyby zaprzyjaźniony piekarz z Wilna nie dostarczył nam próbki ciasta – opowiada pani technolog. – Sekret wypieku tkwi w wielofazowym procesie ukwaszania ciasta. Jest on bardzo czasochłonny i skomplikowany.
Dowiedzieliśmy się, że naturalny słód jest zaparzany, natomiast żytnia mąka ulega zakwaszeniu specjalnymi kulturami bakteryjnymi sprowadzonymi z Wilna. To właśnie one zastępują w procesie drożdże, wykorzystywane do wypieku zwykłego pieczywa.

Olbrzymie bochny piecze się w piecu chlebowym. Produkt jest ponoć bardzo bogaty w witaminy z grupy B, a także w składniki mineralne, potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego. Chleb zawiera też błonnik, cenny składnik diety.
Bochen można ponoć przechowywać w lnianej ścierce lub worku foliowym nawet przez miesiąc i nie straci on wartości odżywczych, smaku oraz oryginalnego zapachu. Chleb, choć pokaźny wagowo, jest jednak lekkostrawny. Tę cechę zawdzięcza obecności kminku i kultur bakteryjnych. Wyśmienicie smakuje z masłem lub smalcem domowej roboty.

Autor artykułu: Sylwia Ressel

Kwiatami i chlebem mieszkancy świętowali Dzień Tczewa

Thursday, January 31st, 2002

Po raz dziesiąty obchodzono Dzień Tczewa. W 1992 roku ustanowiła go Rada Miejska. 30 stycznia 1920 roku oddziały generała Józefa Hallera weszły do Tczewa, aby przyłączyć go do Macierzy. W tym dniu tczewianie serdecznie witali Wojsko Polskie. 4 lutego 1920 roku Tczew odwiedził gen. Józef Haller.

Aby przypomnieć tamte historyczne dni przygotowano inscenizację, podczas której przez chwilę można było poczuć nastrój pierwszych dni wolności z lat 20.
Oprócz żołnierzy gen. Hallera, w których wcielili się uczniowie Zespołu Szkół Kolejowych tczewianie podziwiali kompanię honorową 16. Tczewskiego Batalionu Saperów, chór męski “Echo”, szwoleżerów na koniach z 9 Brygady Kawalerii Pancernej z Braniewa, żołnierzy z pochodniami, poczty sztandarowe ze szkół.
Z okien magistratu rozległo się “Boże coś Polskę” grane na trąbkach przez Leszka Rutkowskiego i Arkadiusza Rębiasza. – Hymn do Boga, owe “Boże coś Polskę”, w ostatnim okresie zaboru śpiewany był często i coraz głośniej – powiedział Ludwik Kiedrowski, narrator uroczystości. -Począwszy od rozruchów i demonstracji towarzyszących powstaniu styczniowemu 1863 roku.

Marta Manikowska i Adam Naguszewski, uczniowie Zespołu Szkół Kolejowych, recytowali wiersz o błękitnych ułanach. Dwie uczennice Zespołu Szkół Kolejowych powitały żołnierzy kwiatami oraz chlebem i solą. – Nasz prastary gród Sambora doczekał się zrzucenia jarzma pruskiego zaborcy i połączenia się z Macierzą – powiedział Zenon Odya, prezydent Tczewa.
Ks. prałat Stanisław Cieniewicz mówił o drodze do wolności i daninie krwi. – Dzisiaj mamy wolność – powiedział ks. St. Cieniewicz. – Nie jest ona dana na zawsze. Wolność to łaska ale i obowiązek.
W czasie salwy honorowej odezwały się syreny i dzwony staromiejskiej fary pamiętającej tamte dni.
Scenariusz inscenizacji historycznej “Sercem Ich witał każdy próg” napisał Roman Landowski.
- Dobrze, że mamy możliwość uczestniczenia w takich uroczystościach -powiedział nam Jerzy Mincer, tczewianin.
Inscenizacji przyglądał się Piotr Koniecki z ciocią Urszulą Czubek. – Mnie najbardziej podoba się wojsko i flagi – powiedział Piotr.
- Coś się w Tczewie dzieje, takich obchodów święta miasta jeszcze nie było – dodała Urszula Czubek.

Autor artykułu: Józef M. Ziółkowski

Energetycy i strażacy walczą z żywiołem w powiecie kartuskim

Thursday, January 31st, 2002

Bez prądu i wody wciąż pozostaje kilkadziesiąt gospodarstw w powiecie kartuskim. Zniszczone linie energetyczne przez niemal 24 godziny na dobę naprawiają energetycy.
- Wiemy że żywioł wiatru jest nie do opanowania, ale proszę sobie wyobrazić życie bez prądu na wsi – mówi rozżalona mieszkanka Gołubia, gm. Stężyca. – Prowadzimy z mężem spore gospodarstwo, kilka krów, świń – wszystko bez wody do picia. Nie ma wody w domu, a dzieciom się nie wytłumaczy że nie mają się brudzić, czy mniej wołać o picie. Nie ma wody, bo nie pracują hydrofornie.

Największe szkody wiatr poczynił w energetyce. Podczas wichury uległo awarii 700 stacji energetycznych. Pomimo ciągłych napraw pogotowie energetyczne nie nadąża z naprawą zniszczeń przez co sporo miejscowości nie ma od kilkudziesięciu godzin prądu.
- Naprawa naszych stacji, a uszkodzonych jest jeszcze 240, potrwa prawdopodobnie do końca tygodnia – tłumaczy Krzysztof Peretko, dyrektor zakładu energetycznego w Kartuzach. – Bez przerwy w terenie pracuje 16 brygad, to jest ponad 50 osób. Pomagają nam dwie inne firmy. Uszkodzone są nie tylko stacje, ale także zerwane są linie napowietrzne, połamane przez spadające drzewa słupy energetyczne. Ludzie pracują naprawdę w ciężkich warunkach.

- Od ponad czterdziestu ośmiu godzin jesteśmy na nogach. Do wczorajszego ranka aż 125 razy byliśmy wzywani do uprzątnięcia powalonych drzew zagrażających budynkom i utrudniającym przejazdy na różnych drogach – mówi aspirant Romuald Pituła z Komendy Powiatowej PSP w Kartuzach. – Niemal cały dzień trwała też akcja ratowania Mirachowa przed zalaniem.
Woda zeszła z lasu i podtopiła trzy gospodarstwa. Od dwóch dni trzydziestu strażaków wypompowuje wodę z zalanych posesji. Na miejscu działa pięć zastępów straży z Kartuz, Kolonii, Staniszewa i Mirachowa. W związku z ciągłym podnoszeniem się lustra wody zebranej na polach, na miejsce wezwano na pomoc strażaków z Gdyni, którzy udostępnili pompę o dużej przepustowości.
Żywioł uszkodził także kilkanaście dachów i wyrządził duże straty w lasach.

Autor artykułu: (dal)

Tczew. Mieszkańcy muszą wybrać – cmentarz albo zakład pogrzebowy

Thursday, January 31st, 2002

Nowo powstały w Tczewie zakład pogrzebowy nie ma gdzie grzebać zmarłych, ponieważ ten sektor usług jest w rękach kilku silnych firm. Jedyny w mieście cmentarz komunalny ma zarządcę, wyłonionego przez miasto w drodze przetargu. Zarządca jest jednocześnie właścicielem firmy pogrzebowej. Nie pozwala on na wjazd na cmentarz innym zakładom pogrzebowym, istniejącym w Tczewie. Podobna sytuacja jest na cmentarzach parafialnych.

Tu, zdaniem wielu mieszkańców miasta, księża chcą decydować o tym, jaki zakład pogrzebowy na danym cmentarzu będzie chował zmarłych. To powoduje, że tczewianie, chowając swoich bliskich, nie mają możliwości wyboru zakładu pogrzebowego, mogą jedynie wybrać miejsce spoczynku.

Zatwierdziła kuria

- Musiałam zrezygnować z usług wybranej przez siebie firmy pogrzebowej, gdyż administracja cmentarza parafialnego stwierdziła, że ma wyłączność na pochówek – mówi Teresa Grochocka z Tczewa. – Jeżeli bym się na to nie zgodziła, musiałabym szukać miejsca na innym cmentarzu.
- Mamy spisaną umowę z zakładem pogrzebowym, która jest zatwierdzona przez kurię biskupią – mówi ks. Piotr Wysga, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Tczewie. – Zakład ten świadczy usługi pogrzebowe, żaden inny. Jest on jednocześnie administratorem cmentarza. Do niego należy utrzymanie czystości w tym miejscu, dbanie o drzewa, żywopłoty, a także o chodniki. Zakład ten też ma obowiązek wywozu nieczystości.

Możemy płacić

W Tczewie działają trzy zakłady pogrzebowe, zarejestrowane w Urzędzie Miejskim oraz dwie filie zakładów z Trójmiasta. W mieście jest pięć czynnych cmentarzy – komunalny, trzy parafialne rzymsko-katolickie i jeden ewangelicki.
- Dzierżawca cmentarza komunalnego nie wpuszcza nas na jego teren – mówi Roman Liebrecht, właściciel jednego z tczewskich zakładów pogrzebowych. – Nie możemy więc zrobić tam pogrzebu. Z kolei na cmentarz parafialny przy ul. 30 Stycznia w Tczewie, możemy jedynie zawieźć zwłoki do kaplicy, resztą zajmuje się administracja cmentarza. Nasi klienci są zszokowani zaistniałą sytuacją. My chcemy wykonywać usługi pogrzebowe. Możemy płacić za wjazd na cmentarz, za korzystanie z chłodni, jednak nie może być tak, że nie mamy wstępu na cmentarze.

Tu się kończy rola

- Dzierżawca cmentarza komunalnego ponosi bezwzględną odpowiedzialność za cmentarz – wyjaśnia Krzysztof Witosiński, naczelnik Wydziału Spraw Komunalnych w Urzędzie Miejskim w Tczewie. – Firmy między sobą powinny ustalić zakres usługi cmentarnej. Nie może być jednak tak, że firmy pogrzebowe w ogóle nie są wpuszczane przez dzierżawcę na teren cmentarza komunalnego.
- Inne zakłady pogrzebowe mogą przywieźć zwłoki do naszej chłodni, jeżeli pogrzeb ma się u nas odbywać, na tym jednak ich rola się kończy – mówi Aleksander Alchimowicz, dzierżawca cmentarza komunalnego w Tczewie. – Do nas należy wykonanie usług pogrzebowych i cmentarnych. Dzięki temu cmentarz można utrzymać w należytym porządku, mamy możliwość inwestowania i przeprowadzania remontów. Od 11 lat prowadzę ten cmentarz i nigdy nie wnoszono żadnych skarg. Poza tym jeżeli np. pracownik innej firmy pogrzebowej wpadłby do wykopanego dołu, to ja bym za to odpowiadał.

Potrzebna dyskusja

Ceny pochówku na cmentarzu komunalnym ustalone są przez Zarząd Miasta i miasto też sprawdza tu jakość usług oraz porządek.
- Dzierżawca cmentarza ma obowiązek inwestowania, dba o kaplicę i o cmentarz – mówi Krzysztof Witosiński. – My nie wiemy, czy nowe firmy mają odpowiednie przeszkolenie. Myślę, że zakłady pogrzebowe powinny podjąć dyskusję w celu rozwiązania problemu. Władze samorządowe również muszą się nad tym zastanowić.

Autor artykułu: Anna Adamczyk

Inwestorzy nie przestrzegają prawa

Wednesday, January 30th, 2002

Powiatowy Nadzór Budowlany wydał w 2001 roku ponad dwa razy więcej nakazów rozbiórek budynków lub ich części niż w 2000 roku.

- Nie wynika to z gorszego przestrzegania prawa budowlanego w danym roku, ale zaległości sprzed wielu lat, kiedy nie działały służby nadzoru budowlanego – wyjaśnia Małgorzata Barcikowska, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Malborku.

Przyczyną nakazów rozbiórek jest przeważnie brak pozwolenia na budowę. Nawet jeśli obiekt spełnia normy budowlane rozbiórka musi być wykonana.
- Szkoda było mi rodziny, która bez pozwolenia dobudowała taras i werandę – mówi M. Barcikowska. – O całej sprawie dowiedzieliśmy się od sąsiadów. Tak jest w przeważającej liczbie przypadków.

Garaże i zabudowania gospodarcze pochodzące z lat 70. i 80. są obiektami najczęściej przewidzianymi do rozbiórki.
Nadzorowi budowlanemu udało się zdyscyplinować osoby stawiające sezonowe obiekty budowlane.
- W tym roku nie będzie takiej sytuacji, że zabudowa stała całe lato. Dopiero po sezonie została rozebrana, gdy uprawomocniły się odwołania od decyzji o rozbiórce – mówi M. Barcikowska. – Już teraz osoby zainteresowane starają się o pozwolenia na budowę.

Autor artykułu: (G.W.)

III liga. Przegrana na wyjeździe SKS II Starogard Gd. Wierzycy Pelplin

Wednesday, January 30th, 2002

Nie udało się koszykarzom SKS II Starogard Gd. Wierzycy Pelplin przywieźć dwóch “oczek” z wyjazdowego spotkania w Elblągu. Tamtejszy AZS pokonał podopiecznych trenera Jacka Kaszowicza 86:71 (27:17, 12:23, 22:10, 25:11).

W przeciwnych drużynach wystąpiło czterech tczewian, byłych koszykarzy nieistniejącej już III-ligowej Unii Tczew. Tylko szóstce gości, którą z różnych powodów (kontuzje, zajęcia szkolne) zdołał zebrać na mecz pelpliński szkoleniowiec, przewodził kapitan, Piotr Borys. W elbląskim zespole zagrali Marek Jankowski oraz bracia Paweł i Marcin Samujło. Byli unici należeli do pierwszoplanowych postaci meczu. Pierwsze cztery punkty dla przyjezdnych zdobył Borys, lecz po udanych akcjach podkoszowych m.in. Jankowskiego, ze sporą zaliczką na krótką przerwę schodzili gospodarze. W drugiej kwarcie pod tablicami zaczęli dominować przyjezdni. Sporo piłek zbierał Rafał Wroński, a celnymi rzutami akcje kończył zwykle Paweł Dettlaff. On też ustalił wynik półmetka, 1-punktowe prowadzenie SKS Wierzycy. Po sześciu minutach trzeciej ćwiartki, podczas których kosze padały naprzemiennie, nastąpił przełomowy moment spotkania. Do końca tej części gry gospodarze zdobyli pod rząd 12 “oczek”, a do połowy ostatniej odsłony powiększyli korzystny dla siebie dystans do 21 punktów. Było więc praktycznie po meczu, tym bardziej, że goście zostali pozbawieni już możliwości zmian (za 5 fauli “spadł” Wroński). Po ambitnej walce, kolejnych “dwójkach” Dettlaffa i “trójce” Przemysława Bielińskiego, na dwie minuty przed końcem przyjezdni zmniejszyli różnicę do 10 “oczek” (71:81). Było to jednak wszystko na co było ich stać tego dnia. Może gdyby mieli “dłuższą ławkę”?

  • SKS Wierzyca
    Paweł Dettlaff 29, Przemysław Bieliński 13, Rafał Wroński 6, Piotr Borys 12, Tomasz Bieliński 11 i Krystian Leszczyński.

    Autor artykułu: Zbigniew Brucki

  • Gość “Dziennika Bałtyckiego”. Rozmowa z Ireneuszem Włochyniem, wójtem gminy wiejskiej Tczew.

    Wednesday, January 30th, 2002

    Czy miniony rok samorząd gminny może uznać za udany?

    - Na pewno w odniesieniu do 2001 roku nie można mówić o porażkach. To był udany rok. Założenia do budżetu na ubiegły rok zrealizowaliśmy w 100 procentach. Nie mówimy o wyrównywaniu szans dla młodych ludzi ze wsi. My po prostu to robimy. Sukcesywnie poprawia się sytuacja w infrastrukturze dotyczącej oświaty. Nakładem 1200 tys. zł wybudowaliśmy salę gimnastyczną z pełnym zapleczem, siłownią i salą do gimnastyki korekcyjnej oraz trybunami na 220 osób przy Zespole Kształcenia i Wychowania w Turzu. Rozbudowaliśmy i zmodernizowaliśmy też gimnazjum w Gniszewie. każda sala lekcyjna ma około 50-60 m kw. powierzchni. Przy pracowniach przygotowano pomieszczenia na pomoce dydaktyczne. Równolegle prowadzone były prace w gimnazjum w Dąbrówce. Przez pewien czas część uczniów zdobywała wiedzę w strażackiej remizie. Obecnie już wszyscy wrócili do szkoły. Wzbogaciła się też infrastruktura gminna. Sieć gazowa dotarła do Rukosina, rozpoczęte zostały prace w Turzu i Damaszce. Przystąpiliśmy do budowy sieci kanalizacyjnej w Czarlinie …

    To tylko drobna część zrealizowanych inwestycji. Gmina przystąpiła do rywalizacji z innymi samorządami, które postawiły na inwestycje…

    - Na inwestycje przeznaczamy w tym roku co czwartą złotówkę. Gdyby nie dobra współpraca z mieszkańcami nie udałoby się nam tak intensywnie inwestować. Zresztą wszystkie te działania podejmowane są w interesie wszystkich mieszkańców.

    Jakie zamierzenia na 2002 rok?

    - Będziemy kontynuować dotychczasowe inwestycje. W Lubiszewie powstanie świetlica, która do godz. 15 służyć będzie młodzieży szkolnej, później zaś wszystkim mieszkańcom. Wykonamy też projekt sali gimnastycznej dla Szkoły podstawowej w Swarożynie. Inwestycje oświatowe zakończy budowa sali w gimnazjum w Dąbrówce.

    Autor artykułu: Krystyna Paszkowska

    Nowy prezes Czarnych

    Tuesday, January 29th, 2002

    Jan Sieńko, poseł na sejm RP został nowym prezesem Klubu Sportowego Czarni Słupsk. Odkąd z pełnienia tej funkcji zrezygnował Andrzej Pietroń, stanowisko najbardziej reprezentacyjnego obecnie produktu słupskiego w kraju, pozostaje nieobsadzone.

    - Musimy przywrócić nadzieję. To miasto zasługuje by mieć silną koszykówkę – mówi poseł tuż po jednogłośnym wyborze na prezesa.
    – Jestem po rozmowach z potencjalnymi sponsorami. Na razie nie ma tzw. “strategicznego”, ale jest szansa na 2-3 wspierających. Jeden z nich pochodzi z branży paliwowej. W sprawę pomocy klubowi zaangażowałem także urodzonego w Słupsku Marka Pola, wicepremiera i ministra infrastruktury. Obiecał pomóc – mówił wcześniej na konferencji prasowej Sieńko.

    W ciągu najbliższych dni do Słupska powinni przybyć dwaj kolejni czarnoskórzy koszykarze. Amerykanin grający w lidze cypryjskiej (208 cm wzrostu) John Jones, na pozycję centra, oraz Jamajczyk Brian Lewin. Obaj wciąż mają kłopoty z uzyskaniem paszportów.

    Odesłany będzie natomiast do domu Roderik Johnson. Na dzisiejszy sparing nie przyjedzie też poobijana po ostatnim meczu ligowym Kotwica Kołobrzeg (dlatego nasza zapowiedz ze strony 18 jest nieaktualna). Działacze Czarnych szukają w to miejsce innego sparingpartnera.

    Autor artykułu: res