Archive for January, 2002

Noc i nieobecność właścicieli kusi

Tuesday, January 29th, 2002

Policjanci ze Stężycy zatrzymali dwóch podejrzanych o włamania do domków letniskowych. Są mieszkańcami Wejherowa i Gdyni.

Prawdopodobnie grupa włamywaczy liczy znacznie więcej osób.
W styczniu w powiecie kartuskim doszło już do blisko 30 włamań m.in. do mieszkań, domów w budowie i domków letniskowych. Straty spowodowane tym procederem wyniosły ponad 60 tys. zł.
Tylko w ciągu jednej nocy włamano się trzykrotnie w różnych miejscowościach. Łupem złodziei padł towar o wartości ponad 14 tys. zł. W Krzesznej straty w okradzionym domku właściciel oszacował na około 10 tys. zł.

- Do wszystkich przestępstw dochodzi najczęściej pod osłoną nocy i pod nieobecność domowników – mówi Iwona Kuczyńska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach – Do jednego z większych włamań doszło w godzinach wieczornych w Kartuzach. Nieznani sprawcy po wyważeniu drzwi balkonowych dostali się do mieszkania skąd ukradli wieżę stereo, telewizor kolorowy, kamerę wideo oraz biżuterię. Wartość tych przedmiotów oszacowano na 10 tys. zł.
W Cieszeniach, gm Chmielno, złodzieje przecięli kłódkę i włamali się do magazynu skąd zabrali sześć butli gazowych wartości 780 zł na szkodę firmy Gaspol. W Chwaszczynie nieznani sprawcy po wyłamaniu drzwi dostali się do domu jednorodzinnego skąd ukradli aparat fotograficzny, telefon komórkowy oraz inne przedmioty. Właściciel mieszkania Mirosław Ch., poniósł straty w wysokości 3 tys. zł.
Najczęściej do włamań dochodzi w gminie Żukowo, złodzieje weszli do pięciu mieszkań, dwóch domów w trakcie budowy, jednego garażu, jednego samochodu oraz pięciu różnych innych obiektów.

Narażone na działania złodziei są też domki letniskowe, tylko w styczniu doszło do około 10 włamań.
Najczęściej nieznani sprawcy dostają się do wnętrza poprzez wyłamanie drzwi i okien, a ich łupem pada sprzęt AGD i RTV, komputery, biżuteria oraz gotówka. Czasami skradzione przedmioty budzą zdziwienie – są to kołdry, czy stare używane rzeczy.

Straty przy włamaniach w styczniu
włamania do samochodów – 1,5 tys. zł
garaże – 11,5 tys. zł
sklepy- 4,5 tys. zł
mieszkania i domki letniskowe – ponad 31 tys. zł
z innych obiektów – 18 tys. zł

Autor artykułu: (dal)

Na wiosnę zaczną się prace przygotowawcze na autostradzie A-1

Tuesday, January 29th, 2002

Autostrada A-1, a właściwie jej pierwszy odcinek, określana jest mianem kręgosłupa gospodarczego Polski północnej, nadzieją Kowalskiego przedsiębiorcy i Kowalskiego szarego obywatela. Bat na bezrobocie, haczyk na inwestorów, szansa na rozwój regionu. Dla sceptyków – mrzonki, mało realna linia na mapie zakreślona przez projektantów wiele lat temu.

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Gdańsk Transport Company, Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, resortów finansów i infrastruktury po półrocznej przerwie znów zasiedli do renegocjacji umowy koncesyjnej. Forsowaniem autostrady zajął się też osobiście wojewoda pomorski Jan Ryszard Kurylczyk, który w ostatnim czasie prowadził szereg rozmów z przedstawicielami rządu, m.in. wicepremierem Markiem Polem, władzami samorządowymi i wykonawcami.
- Przestańmy gadać, zacznijmy robić – stwierdził Kurylczyk na spotkaniu w Straszynie. – Stara maksyma mówi ,połowę zrobił, kto zaczął”, no to zacznijmy.
Po spotkaniu z wojewodą, na którym wyznaczono datę rozpoczęcia prac przygotowawczych razem z ekipą gdańskiej telewizji ruszamy trasą projektowanej A-1.

Pierwszy węzeł ma powstać we wsi Rusocin leżącej tuż za Pruszczem Gdańskim. Stopa bezrobocia w powiecie gdańskim wynosi ok. 16,4 proc. Po puckim, to obszar o najniższym bezrobociu w województwie.
- Autostrada spowoduje szybki rozwój gospodarczy – twierdzi Bogdan Dombrowski, starosta gdański.
Według starosty, kapitał i inwestorzy już są. Również władze poszczególnych gmin pojmują wagę A-1, przygotowując plany zagospodarowania przestrzennego na tych terenach i tworząc niezbędną infrastrukturę. A mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy?
- Żeby tylko te słowa w czyny się obróciły i oby tylko przedsiębiorcy lokalni mogli uczestniczyć w tej inwestycji – twierdzi Andrzej Czernomord, prezes Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Pruszczu Gdańskim. – Jeżeli jest do zagospodarowania 300 mln zł część z tego można wygenerować dla małych i średnich przedsiębiorstw, którzy mogą wykonać dodatkowe roboty. Liczymy jednak na to, że będziemy zapraszani do przetargów. Jak na razie jesteśmy pomijani i przegrywamy z obcym kapitałem.

Kolejne węzły, w Stanisławie, Swarożyn i Pelplin leżą na terenie powiatu tczewskiego. Stopa bezrobocia jedna z najwyższych w województwie – 26,6 proc. Takie bezrobocie określa się mianem strukturalnego. Lokalne władze samorządowe z nadzieją przyjęły zapowiedź wojewody o rozpoczęciu prac przygotowawczych w maju.
- Mamy nadzieję, że nie będzie to tylko element propagandowy – mówi Wojciech Wantke, burmistrz Pelplina. – Jeżeli na forum publicznym mówi się o rozpoczęciu budowy, to liczę, że te 300 mln się znajdzie i prace ruszą.
- Jeżeli będzie autostrada to ludzie tu mieszkający będą mogli szybciej dostać się do Gdańska niż mieszkańcy Gdyni, a dochody gmin po powstaniu węzła co najmnej się podwoją – szacuje Ireneusz Włochyń, wójt gminy Tczew. – Czekamy na autostradę. Przygotowaliśmy infrastrukturę, m.in. oczyszczalnię ścieków i światłowód.
Niewielka wieś Ropuchy. Tu ma powstać kolejny z węzłów, na pierwszym odcinku A-1 jeden z dwóch najważniejszych. W tym miejscu ma być punkt obsługi autostrady, w którym zatrudnionych ma być 30-40 osób. W planach jest motel i restauracje.
- Ludzie mówią różnie o autostradzie, ale moim zdaniem życie w naszej wsi odmieni się na dobre – uważa Zbigniew Kluczewski, sołtys wsi Ropuchy. – To jest biedna wioska. Ludzie u nas żyją głównie z rolnictwa, a wiadomo, że dochody rolników nie są duże. A jak u nas będzie węzeł, może mieszkańcy znajdą jakąś pracę w restauracjach czy hotelach, które tu mają powstać.
Przedstawiciele gmin zapewniają, że nie było problemów ze sprzedażą ziemi. Cena od 23 do 33 tys. zł za hektar. Wysokość zależała od klasy gruntu i oczywiście od zdolności negocjacyjnych tak sprzedającego, jak i kupca. W niektórych gminach organizowane były spotkania z rolnikami w celu zachęcenia do sprzedaży gruntów.
- Na obszarze naszej gminy wszystkie tereny zostały wykupione – mówi wójt Ireneusz Włochyń. – Cztery decyzje wywłaszczeniowe są w sądzie, ale to nie przeszkadza, aby zacząć prace.
- Nie było problemów ze sprzedażą ziemi. Cena była dosyć wysoka, ziemie nie za dobre, to ludzie brali pieniądze. Za hektar przeciętnie wychodziło 23 tys. zł – twierdzi sołtys Kluczyński.

Węzeł Kopytkowo, ostatni na terenie Pomorza. Stopa bezrobocia w powiecie starogardzkim sięgnęła 23,8 proc. Tereny głównie rolnicze. Andrzej Grzyb, starosta starogardzki, który czeka na nas w miejscowości Kopytkowo, gdzie przebiegać będzie ostatni na terenie naszego województwa węzeł A-1 z nadzieją przyjmuje słowa wojewody.
- Należy to zrobić, im wcześniej zaczniemy tym lepiej – uważa starosta.
Bardziej sceptyczni są pytani przez nas rolnicy. Ich zdaniem autostrada przynosi zyski, ale też przynosi straty. Z jednej strony będą nowe miejsca pracy, więcej pieniędzy w gminach, z drugiej straty dla rolników.
- Osobiści korzyści z tego nie widzę – powiedział nam Janusz Ryś, rolnik ze wsi Kamionka. – Dłuższe dojazdy do pola, koszty uprawy i amortyzacji się zwiększą. Żadnych barów nie postawię, bo nie mam na to pieniędzy. Jak będzie autostrada, może to mięso będzie jeszcze szybciej z Zachodu do nas przyjeżdżało.
- Autostrada powinna powstać – uważa natomiast Jurand Kolaska, rolnik ze wsi Stara Jania. – Jednak o czym tu mówić, tyle lat to przerabiamy, a ziemie w części leżą odłogiem. Część palików wyznaczających trasę przebiegu autostrady jest przesunięta, to będzie praca od początku. Co jakieś wybory się zbliżają, czy inne ważne wydarzenia w Polsce to się na ten temat mówi. Co się będzie działo zobaczymy za rok albo dwa.

Program rządu
Jutro rząd ma przedstawić program gospodarczy na lata 2002-2005. Składa się on z trzech elementów: strategii finansów publicznych, wzrostu gospodarczego i strategii integracji europejskiej. Z wcześniejszych zapowiedzi wynika, że rząd zamierza przeznaczyć znaczne środki na rozwój infrastruktury drogowej, w tym sieci autostrad.

Centrum logistyczne
Mówi Bogdan Dombrowski, starosta gdański:
- Autostrada spowoduje szybki rozwój gospodarczy. Już teraz wiele firm lokuje się w okolicach węzła. Wiele z kapitałem zagranicznym. I to zarówno w Pruszczu Gdańskim przy ulicy Zastawnej, jak i w gminie wiejskiej Pruszcz Gdański w okolicach miejscowości Juszkowo i Rusocin. Mam nadzieję, że to miejsce stanie się ośrodkiem logistycznym dla wielu firm. Tutaj zbiegają się jedne z najważniejszych nitek komunikacyjnych. To ogromna szansa dla regionu.

Impuls ekonomiczny
Mówi Wojciech Wantke, burmistrz Pelplina:
- Z władzami gmin, przez które ma przechodzić autostrada, stworzyliśmy Stowarzyszenie na Rzecz Budowy Autostrady A-1. Tu na miejscu chcieliśmy pomóc agencji przy wykupie ziemi. Organizowaliśmy spotkania z rolnikami, aby zachęcić do sprzedaży gruntów i wyjaśnić lokalnej społeczności czym jest ta inwestycja. Zastanawiamy się nad tym jak zaktywizować bezrobotnych. Chcemy stworzyć programy. Wzdłuż zjazdu z autostrady przygotowaliśmy teren dla tych którzy mają trochę więcej inicjatywy i pieniędzy na prowadzenie działalności handlowo- usługowej.

Wbić łopatę
Mówi Andrzej Grzyb, starosta starogardzki:
- Bardzo bym chciał dla Kociewia, dla Pomorza, ale także dla całego kraju aby autostrada powstała jak najszybciej. Ma ona charakter europejski. Ułatwi połączenie północy z południem. Zgadzam się z wojewodą. Czas najwyższy coś robić, a nie tylko rozmawiać. Trzeba wbić łopatę i nie czekać. Gdyby słowa wypowiedziane na temat autostrady przez te wszystkie lata mogły zamienić się na materiał budowlany, to wystarczyło by ich na pewno na pierwszy odcinek A-1.

Autor artykułu: Wioletta Kakowska, Paweł Zbierski (TVP Gdańsk)

Menedżer roku

Monday, January 28th, 2002

Został wyróżniony statuetką Srebrnego Niedźwiedzia, przyznawaną liderom promocji słupskiej gospodarki w kategorii najlepszy menedżer.

Gierszewski od 1985 roku kieruje zatrudniającą 280 osób firmą Drutex z Bytowa. Firma ta jest znanym producentem stolarki aluminiowej i z PCV oraz drutu i wyrobów z drutu. W 1994 roku Leszek Gierszewski został wyróżniony tytułem Menedżera Pomorza Środkowego, a w 1998 roku został Człowiekiem Roku Pomorza Środkowego. Był laureatem nagrody specjalnej za korzystanie ze sprawdzonych zachodnich technologii budowlanych i wysoką jakość swoich produktów w drugiej edycji Srebrnych Niedźwiedzi.

W 2000 roku dziennik “Puls Biznesu” uznał Drutex za najdynamiczniej rozwijającą się firmę. Kierowane przez Gierszewskiego przedsiębiorstwo należy do elitarnego Klubu Gazel Biznesu. Otrzymała też nagrodę dla pracodawcy- organizatora bezpiecznej pracy. W tym roku Drutex dostał m. in. nagrodę “Wstęga Niemna” przyznaną przez Polsko-Litewskaą Izbę Gospodarczą rynków Wschodnich na Międzynarodowych targach Biznes Polska-Polexport w Rydze.

Leszek Gierszewski
Wiek: 51 lat
Wykształcenie: wyższe
Miejsce zamieszkania: Słupsk
Miejsce pracy: Bytów

Autor artykułu: AGO

Koszykówka. Mecz sparingowy. Czarni – AZS Koszalin 55:52

Monday, January 28th, 2002

Wdzięczny jestem, że tyle osób przychodzi na koszykówkę w Słupsku, nawet teraz na mecz sparingowy. Mamy obecnie dużo kłopotów kadrowych. Trudno jest pozbierać i prowadzić zespół. Potrzebna jest pomoc i spokój a nie ciągłe głosy krytyki. Proszę abyście o tym pamiętali – tak przemówił po zakończeniu spotkania sparingowego Aleksander Krutikowa trener Czarnych. Uczynił to w niekonwencjonalny sposób. Tuż po ostatnim gwizdku szkoleniowiec podziękował koszykarzom po czym odwrócił się do znajdującej się za jego plecami trybuny. Siedzieli na niej oficiele, działacze, sponsorzy, osoby zaangażowane w klub i kilku kibiców. Trener podszedł do pierwszych rzędów i po prostu głośno wypowiedział swoją kwestię. Kierował ją do wszystkich obecnych – razem 200 – 250 osób. Zaraz potem zaległa cisza, ale za chwilę rozległy się oklaski.
Krutikow po raz kolejny, pokazał że za swoimi graczami wejdzie nawet w ogień. W niektórych fragmentach meczu wyszedłby na plac gry by pokazać jak można jednak lepiej grać w basket. W trakcie słabego i nieco nerwowego spotkania Czarni nie ustrzegli się błędów. Testowany czarnoskóry Roderick Johnson lepiej grał pod własnym koszem niż w ataku.
– Pamiętam jak Johnson grał w Albie Chorzów. Tam był skuteczny, ale miał do wykonania ścisłe założenia taktyczne. Z nich wywiązywał się bez trudu – mówił po meczu Jerzy Olejniczak, trener AZS Koszalin.
Dużo piłek stracił Marcin Stokłosa chociaż jego także bronił trener. Gdy w trakcie spotkania padły z trybun słowa dezaprobaty, natychmiast otwarcie występował za wyrozumiałością poczynań gracza. Duże możliwości pokazywał Hlebowicki chociaż i jemu zdarzały się błędy. Gospodarze od początku nastawili się na ćwiczenie ustawień obronnych. Wyraźnie w formie wrócił z gry w kadrze B Zbigniew Białek. Jak zwykle uzewnętrznił ją w postaci kilku wsadów. Słabiej za to wypadł w obronie. Jednak przed słupszczanami dalej długa droga do osiągnięcia pełni formy.
Jak nie pomagały słowa i taktyka, Krutikow oddawał się modłom. Gdy po rzucie Juszkina piłka zatańczyła na obręczy, szkoleniowiec spojrzał w niebo, złożył ręce. Piłka wpadła. Pomogło. Widać i Bóg jest z Czarnymi.
Goście pokazali bardzo przeciętną grę, potwierdzając tezę, że jednak między ekstraklasą i I ligą jest spora różnica. Jednak gdy Kujawa nie pozwolił grać czy Stokłosie czy Kościukowi kibice pytali kto tu jest z wyższej dywizji… Goście byli także słabo dysponowani rzutowo, szczególnie Konare. Gdyby zanotował kilka dokładniejszych akcji AZS wygrałby mecz.
Czarni – AZS Koszalin 55:52 (20:13, 13:18, 10:8, 12:13).
Czarni: Vaskys – 2, Białek – 14, Juszkin – 7, Hlebowicki – 9, Kościuk – 7, Frank – 2, Cywiński – 2, Stokłosa – 6, Johnson – 6.
AZS: Dąbrowski – 2, Krajewski – 8, Konare – 10, Korgiel – 8, Lewandowski – 3 (1×3), Balcerzak – 6, Kujawa – 5 (1×3), Koczan – 10, Lipiogórski, Wiechowski, Stefanowski – po 0.

Autor artykułu: res

Kompania Teatralna w gdańskim “Żaku”

Monday, January 28th, 2002

Rozbiła się bania teatralna nad Gdańskiem. Jaby nam było mało ,Hanemanna”, to jeszcze zjechały tu różne sławne trupy teatralne, prezentując nie mniej sławne produkcje. Warszawska Scena Prezentacje przywiozła ,Klan wdów”, Teatr Wiejski Węgajty ,Rzecz o gwieździe”, a najbardziej z nich rozbrykana Kompania Teatralna – Banda Oszustów Teatr Rondo ze Słupska – adaptację ,Matki” Witkacego.

Jakby chcąc jeszcze bardziej odstręczyć od swego przedstawienia, banda anonsuje ją jako ,Die Küchendrama” czyli dość niesmaczną wariację nt. ,Matki” Witkacego w czterech koszmarnych częściach. Kto nie dał się jednak odstręczyć – nie miał czego żałować. Przedstawienie wyborne. Na dwa tylko głosy: Caryl Swift grającą Janinę Węgorzewską (hrabinę z pretensjami do von.. ck) i Jana Bortkiewicza grającego Leona Węgorzewskiego, jej syna.

W największym skrócie: on ją odstawia od kuchni żeby mu się nie rozpękła i sam będzie karmił mamusię, a nawet podtruwał, strawą po części duchową drugiej świeżości. Odstawiona od kuchni, ale nie od alkoholu (i narkotyku), popija i bierze pokątnie, podtruwając synka wymyślaniem mu od nieudaczników i łysych zer. Przez cały czas obserwujemy wzajemnie zadawane sobie katusze fizyczne (głód narkotyczny) i psychiczne. Trzeba mieć mocne nerwy, żeby nie rozpęknąć się ze śmiechu!

Jan Bortkiewicz (monodramy ,Bobok”, ,Satana”) nie jest obcy trójmiejskiej publiczności offowej. I tym razem jest wyśmienity. Natomiast zupełną rewelacją jest Caryl Swift, Walijka rodem, od piętnastu lat w Polsce. Tak zabawnie ,kaleczy” polską wymowę i akcent, jakby specjalnie się tego wyuczyła dla potrzeb sztuki; wszak hrabina Węgorzewska jest z obcego rodu ,von… ck”. Gra zachwycająco. Wspólnie z Bortkiewiczem tworzą niezapomniany duet teatru nadekspresji. Chciałoby się wręcz powiedzieć pani Caryl: Matka to mało, jest pani Królową Matką!

Autor artykułu: (tas)

Świętowała setne urodziny

Saturday, January 26th, 2002

Huczne urodziny wyprawiła Helenie Malczewskiej z Gdańska rodzina. Ale i okazja była nie byle jaka, bowiem gdańszczanka skończyła wczoraj sto lat.

- Pochodzę z małej wsi Zębowo, w dawnym województwie toruńskim – mówiła sędziwa pani. – Moje rodzeństwo już dawno nie żyje. Tylko mnie jeszcze kostucha oszczędza.
Pani Helena zawsze była rzutka i nie bała się ciężkiej pracy. Przez wiele lat pracowała w ,Ruchu”. Ma dwie córki, czterech wnuków, ośmiu prawnuków i praprawnuczkę. Kocha ją cała rodzina.
Sędziwa gdańszczanka podkreśla, że zawsze starała się postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami.
- Babcia jest bardzo religijna – dopowiada Małgorzata Więckowicz, wnuczka pani Heleny. – Nigdy nie paliła papierosów, za to od czasu do czasu raczy się kieliszkiem koniaku – oczywiście dla zdrowia.
Starsza pani uwielbia też słodycze, szczególnie pyszne ciasta. Razem z wnuczkami chadza też wiosną i latem na spacery.

Autor artykułu: (sr)

Piłka nożna. Przed sezonem u czwartoligowców

Friday, January 25th, 2002

Przystąpiły do przygotowań IV ligowe drużyny regionu słupskiego. Zaczął trenować najwcześniej, bo 4 stycznia. Tradycją jest, że piłkarze ćwiczą w halach wojskowych. W tym roku w obiekcie przy ul. Westerplatte. Przez dotychczasowe zajęcia przewinęło się około 18 osób, na codziennych zajęciach frekwencja jest trochę niższa, trenuje około 10 osób. Zawodnicy mają dwa razy w tygodniu zajęcia biegowe w terenie i cztery razy w hali.

Na razie z drużyną trenuje jeden nowy młody gracz, toczą się negocjacje w sprawie jego przejścia do słupskiej drużyny. Do tej pory jesienią grał w klasie okręgowej, ale wcześniej ma za sobą grę w zespole pierwszoligowym.
- Mamy zaplanowane kilka sparingów, z Pogonią Lębork, Astrą Ustronie Morskie. Chciałbym zagrać także z Gwardią Koszalin – mówi Tadeusz Żakieta trener gryfitów.

Słupszczanie czekają także na przyjazd nad morze, do Ustki piłkarzy z klubów z głębi Polski na obozy szkoleniowe. Wtedy w meczach z nimi sprawdzą stopień przygotowania.
Jantar Norlax Ustka
– Jesteśmy zadowoleni z frekwencji. Na treningach jest średnio po 14 – 16 osób – mówi Wiesław Ćwirko, kierownik drużyny. Piłkarze ćwiczą na razie 6 dni w w hali Gimnazjum w Objeździe i w liceum w Ustce. Kadra klubowa pozostaje na razie bez jakichkolwiek zmian. Nikt nie odchodzi i nikt nie przychodzi.

W planach jantarowcy mają w sobotę 26 maja mecz halowy z Wybrzeżem Objazda. Wyznaczone zostaną po 3 piątki z każdego klubu rywalizujące po 10 minut. Potem chcieliby rozegrać turniej halowy seniorów z udziałem przybyłych na obozy drużyn Nysy Zgorzelec, Chrobrego Głogów, Czańca Porąbka. 3 lutego planują kolejny mecz sparingowy, tym razem już na otwartej przestrzeni. Od 23 lutego mają wyjazd na obóz, do Połczyna. Tam co dwa dni chcieliby rozegrać sparingi z miejscowymi drużynami: Pogoń Połczyn, Drawa Drawsko, Olimp Złocieniec, Błękitni Barwice.

Lęborczanie trenują razem z juniorami. Codziennie na zajęciach jest około 20 osób. Treningi odbywają się 6 razy w tygodniu, 4 razy w hali i dwa w terenie. Na ferie działacze i trener planują obóz dochodzeniowy. Piłkarze trenować będą do południa, potem zjedzą obiad i udadzą się na następny trening. Wieczorem – basen. W kadrze zespołu nie ma już stopera Dariusza Stasiaka. Spodziewano się po jego grze jednak trochę więcej.

- Liczę, że okres przygotowawczy mocno przepracuje Mariusz Pietrasik. Bardzo na to liczę – mówi Andrzej Brendler, trener Pogoni.
Trener nie ukrywa także, że drużynie potrzebne będą wzmocnienia.
- Szukać będziemy stopera i pomocnika – mówi.
Jednak nowi piłkarze pojawią się dopiero od lutego, na razie drużyna ćwiczy w starym składzie. W pierwszym sparingu z Gryfem 95 Słupsk jednak już mogą zagrać testowani gracze.

Autor artykułu: res

ABC pozostaje liderem

Friday, January 25th, 2002

Dziesięć kolejek mają za sobą drużyny występujące w Halowej Lidze Piłki Nożnej, rozgrywanej w Kościerzynie. W miniony weekend tylko oni wyszli do gry. Ekipy grające na hali w Skorzewie pauzowały.

Jedyną jak do tej pory drużyną bez porażki pozostaje ABC, gromadząc komplet punktów. Podczas ostatniej kolejki spotkali się z zespołem Sokoła. I tym razem nie pozwolili sobie na słabszy występ. Uzyskawszy przewagę na początku spotkania, kontrolowali przebieg gry i ostatecznie pokonali rywali 5:2.

Bardzo dobrze zaprezentowali się także piłkarze Łubiany, którzy po bardzo emocjonującym meczu pokonali wyżej notowaną Gminę. W pierwszej połowie zawodnicy Łubiany prowadzili już 3:0. Niestety, w drugiej odsłonie pozwolili sobie na dekoncentrację i w konsekwencji przeciwnicy doprowadzili do remisu. To jednak ich nie załamało i ostatecznie Gmina musiała ulec piłkarzom z Łubiany.

Mająca aspiracje do zwycięstwa w lidze drużyna El-Styp i tym razem odniosła pewne zwycięstwo. W stosunku 5:2 pokonała najsłabszą w rozgrywkach drużynę Policji.
Trzy punkty zainkasowali także piłkarze z Wielkiego Klincza, którzy 3:2 pokonali ekipę Lipusza.

Autor artykułu: Marcin Modrzejewski

Gmina Ustka. “Czarny” odcinek zabezpieczony

Friday, January 25th, 2002

Ponad trzy kilometry drogi na trasie Słupsk- Ustka zostało odgrodzone od lasów specjalną siatką – to forma zabezpieczenia zwierzyny leśnej przed wychodzeniem na szosę. Zakup siatki sfinansował wojewoda pomorski. Za drewniane słupki, na których została osadzona zapłaciło Koło Łowieckie Bałtyk z Ustki. Siatkę ustawili pracownicy Nadleśnictwa Ustka.

- Droga pomiędzy Bydlinem a Zimowiskami to był “czarny” odcinek – mówi Waldemar Gąsiorowski, leczniczy z leśnictwa Radwanki. – Ginęły tutaj setki dzików, jeleni, saren, nie mówiąc już o lisach i zającach, których nikt nie liczył.
Zwierzyna stanowiła także poważne zagrożenie dla ruchu drogowego. Była przyczyną większości kolizji i wypadków na tej trasie.

- Siatka odgradzająca szosę od terenów leśnych to znakomity pomysł – przyznaje Krzysztof Duszkiewicz, szef słupskiej drogówki. – Zwierzęta nie zatrzymują się przed szosą, nie rozglądają, tylko wbiegają na nią bez ostrzeżenia. Kierowcy nie są w stanie wyhamować przed nimi, bo najczęściej zauważają je w ostatniej chwili. Często dochodzi do wypadku, w których giną zwierzęta, niszczone są samochody, czasami ofiarami są także ludzie.

Odcinek na trasie Słupsk – Ustka jest pierwszym, który udało się w ten sposób odgrodzić.
- Na zachodzie Europy to norma – dodaje Duszkiewicz. – Tam wszystkie autostrady są w ten sposób zabezpieczone. Wyznaczono miejsca, gdzie zwierzyna może przejść przez drogę i jest do tego przyzwyczajona. Również kierowcy znają te odcinki i zachowują na nich szczególną ostrożność.

Autor artykułu: JJ

Gmina Kępice. Usługi pocztowe w deficycie

Friday, January 25th, 2002

Na kiepską jakość usług pocztowych i telekomunikacyjnych narzekają mieszkańcy wsi z gminy Kępice. Mieszkańcy Podgór od kilku lat walczą o publiczny aparat telefoniczny. Pocztę zlikwidowano w Biesowicach. W Mzdowie nie ma już Agencji Pocztowej, gdzie jeszcze w ubiegłym miesiącu można było wysłać list czy paczkę.

- Przepisy się zmieniły, dlatego właściciele punktów agencyjnych muszą mieć zarejestrowaną działalność, a ze swoich poborów opłacać wszystkie składki – tłumaczy Jerzy Szulc, kierownik Działu Usług Rejonowego Urzędu Poczty w Słupsku. – Ich zarobki zależą od tego, jakie będą mieli obroty.

Nie wszystkim jednak to się opłaca, dlatego likwidują swoje punkty, tak stało się w Mzdowie.
- Listonosz przychodzi o bardzo różnych godzinach, często po południu albo wieczorem, a żeby wysłać list jechać trzeba do miasta – skarży się mieszkaniec wsi.
- Dalsze funkcjonowanie punktu zależy od tego, czy zgłosi się jakaś firma chętna do prowadzenia agencji – kontynuuje kierownik Szulc. – Nam zależy na oszczędnościach, od których przecież uzależniona jest cena usług pocztowych.

Skargi od mieszkańców wpływają również do Urzędu Gminy Kępice. Sprawa poruszana była na jednej z sesji Rady Gminy.
Radni popierają mieszkańców Podgór, którzy od kilku lat bezskutecznie zabiegają o postawienie budki telefonicznej. Tutaj również nie pomogła żadna interwencja, poczta przedstawia rachunek, z którego jednoznacznie wynika, że w małych wsiach nie opłaca się inwestować.

Stanisław Grześkowiak
burmistrz Kępic
- My możemy tylko pytać, Poczta natomiast przedstawia rachunek, gdzie koszty przewyższają zyski. Gmina nie ma na to żadnego wpływu na to, jak realizowane są usługi pocztowe. My też zrezygnowaliśmy z niektórych usług poczty. Po przeliczeniu kosztów okazało się, że bardziej opłaca się zatrudnić pracownika. który roznosi lisy urzędowe niż korzystać z usług poczty.

Autor artykułu: Magdalena Majewska