Autostrada A-1, a właściwie jej pierwszy odcinek, określana jest mianem kręgosłupa gospodarczego Polski północnej, nadzieją Kowalskiego przedsiębiorcy i Kowalskiego szarego obywatela. Bat na bezrobocie, haczyk na inwestorów, szansa na rozwój regionu. Dla sceptyków – mrzonki, mało realna linia na mapie zakreślona przez projektantów wiele lat temu.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Gdańsk Transport Company, Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, resortów finansów i infrastruktury po półrocznej przerwie znów zasiedli do renegocjacji umowy koncesyjnej. Forsowaniem autostrady zajął się też osobiście wojewoda pomorski Jan Ryszard Kurylczyk, który w ostatnim czasie prowadził szereg rozmów z przedstawicielami rządu, m.in. wicepremierem Markiem Polem, władzami samorządowymi i wykonawcami.
- Przestańmy gadać, zacznijmy robić – stwierdził Kurylczyk na spotkaniu w Straszynie. – Stara maksyma mówi ,połowę zrobił, kto zaczął”, no to zacznijmy.
Po spotkaniu z wojewodą, na którym wyznaczono datę rozpoczęcia prac przygotowawczych razem z ekipą gdańskiej telewizji ruszamy trasą projektowanej A-1.
Pierwszy węzeł ma powstać we wsi Rusocin leżącej tuż za Pruszczem Gdańskim. Stopa bezrobocia w powiecie gdańskim wynosi ok. 16,4 proc. Po puckim, to obszar o najniższym bezrobociu w województwie.
- Autostrada spowoduje szybki rozwój gospodarczy – twierdzi Bogdan Dombrowski, starosta gdański.
Według starosty, kapitał i inwestorzy już są. Również władze poszczególnych gmin pojmują wagę A-1, przygotowując plany zagospodarowania przestrzennego na tych terenach i tworząc niezbędną infrastrukturę. A mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy?
- Żeby tylko te słowa w czyny się obróciły i oby tylko przedsiębiorcy lokalni mogli uczestniczyć w tej inwestycji – twierdzi Andrzej Czernomord, prezes Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Pruszczu Gdańskim. – Jeżeli jest do zagospodarowania 300 mln zł część z tego można wygenerować dla małych i średnich przedsiębiorstw, którzy mogą wykonać dodatkowe roboty. Liczymy jednak na to, że będziemy zapraszani do przetargów. Jak na razie jesteśmy pomijani i przegrywamy z obcym kapitałem.
Kolejne węzły, w Stanisławie, Swarożyn i Pelplin leżą na terenie powiatu tczewskiego. Stopa bezrobocia jedna z najwyższych w województwie – 26,6 proc. Takie bezrobocie określa się mianem strukturalnego. Lokalne władze samorządowe z nadzieją przyjęły zapowiedź wojewody o rozpoczęciu prac przygotowawczych w maju.
- Mamy nadzieję, że nie będzie to tylko element propagandowy – mówi Wojciech Wantke, burmistrz Pelplina. – Jeżeli na forum publicznym mówi się o rozpoczęciu budowy, to liczę, że te 300 mln się znajdzie i prace ruszą.
- Jeżeli będzie autostrada to ludzie tu mieszkający będą mogli szybciej dostać się do Gdańska niż mieszkańcy Gdyni, a dochody gmin po powstaniu węzła co najmnej się podwoją – szacuje Ireneusz Włochyń, wójt gminy Tczew. – Czekamy na autostradę. Przygotowaliśmy infrastrukturę, m.in. oczyszczalnię ścieków i światłowód.
Niewielka wieś Ropuchy. Tu ma powstać kolejny z węzłów, na pierwszym odcinku A-1 jeden z dwóch najważniejszych. W tym miejscu ma być punkt obsługi autostrady, w którym zatrudnionych ma być 30-40 osób. W planach jest motel i restauracje.
- Ludzie mówią różnie o autostradzie, ale moim zdaniem życie w naszej wsi odmieni się na dobre – uważa Zbigniew Kluczewski, sołtys wsi Ropuchy. – To jest biedna wioska. Ludzie u nas żyją głównie z rolnictwa, a wiadomo, że dochody rolników nie są duże. A jak u nas będzie węzeł, może mieszkańcy znajdą jakąś pracę w restauracjach czy hotelach, które tu mają powstać.
Przedstawiciele gmin zapewniają, że nie było problemów ze sprzedażą ziemi. Cena od 23 do 33 tys. zł za hektar. Wysokość zależała od klasy gruntu i oczywiście od zdolności negocjacyjnych tak sprzedającego, jak i kupca. W niektórych gminach organizowane były spotkania z rolnikami w celu zachęcenia do sprzedaży gruntów.
- Na obszarze naszej gminy wszystkie tereny zostały wykupione – mówi wójt Ireneusz Włochyń. – Cztery decyzje wywłaszczeniowe są w sądzie, ale to nie przeszkadza, aby zacząć prace.
- Nie było problemów ze sprzedażą ziemi. Cena była dosyć wysoka, ziemie nie za dobre, to ludzie brali pieniądze. Za hektar przeciętnie wychodziło 23 tys. zł – twierdzi sołtys Kluczyński.
Węzeł Kopytkowo, ostatni na terenie Pomorza. Stopa bezrobocia w powiecie starogardzkim sięgnęła 23,8 proc. Tereny głównie rolnicze. Andrzej Grzyb, starosta starogardzki, który czeka na nas w miejscowości Kopytkowo, gdzie przebiegać będzie ostatni na terenie naszego województwa węzeł A-1 z nadzieją przyjmuje słowa wojewody.
- Należy to zrobić, im wcześniej zaczniemy tym lepiej – uważa starosta.
Bardziej sceptyczni są pytani przez nas rolnicy. Ich zdaniem autostrada przynosi zyski, ale też przynosi straty. Z jednej strony będą nowe miejsca pracy, więcej pieniędzy w gminach, z drugiej straty dla rolników.
- Osobiści korzyści z tego nie widzę – powiedział nam Janusz Ryś, rolnik ze wsi Kamionka. – Dłuższe dojazdy do pola, koszty uprawy i amortyzacji się zwiększą. Żadnych barów nie postawię, bo nie mam na to pieniędzy. Jak będzie autostrada, może to mięso będzie jeszcze szybciej z Zachodu do nas przyjeżdżało.
- Autostrada powinna powstać – uważa natomiast Jurand Kolaska, rolnik ze wsi Stara Jania. – Jednak o czym tu mówić, tyle lat to przerabiamy, a ziemie w części leżą odłogiem. Część palików wyznaczających trasę przebiegu autostrady jest przesunięta, to będzie praca od początku. Co jakieś wybory się zbliżają, czy inne ważne wydarzenia w Polsce to się na ten temat mówi. Co się będzie działo zobaczymy za rok albo dwa.
Program rządu
Jutro rząd ma przedstawić program gospodarczy na lata 2002-2005. Składa się on z trzech elementów: strategii finansów publicznych, wzrostu gospodarczego i strategii integracji europejskiej. Z wcześniejszych zapowiedzi wynika, że rząd zamierza przeznaczyć znaczne środki na rozwój infrastruktury drogowej, w tym sieci autostrad.
Centrum logistyczne
Mówi Bogdan Dombrowski, starosta gdański:
- Autostrada spowoduje szybki rozwój gospodarczy. Już teraz wiele firm lokuje się w okolicach węzła. Wiele z kapitałem zagranicznym. I to zarówno w Pruszczu Gdańskim przy ulicy Zastawnej, jak i w gminie wiejskiej Pruszcz Gdański w okolicach miejscowości Juszkowo i Rusocin. Mam nadzieję, że to miejsce stanie się ośrodkiem logistycznym dla wielu firm. Tutaj zbiegają się jedne z najważniejszych nitek komunikacyjnych. To ogromna szansa dla regionu.
Impuls ekonomiczny
Mówi Wojciech Wantke, burmistrz Pelplina:
- Z władzami gmin, przez które ma przechodzić autostrada, stworzyliśmy Stowarzyszenie na Rzecz Budowy Autostrady A-1. Tu na miejscu chcieliśmy pomóc agencji przy wykupie ziemi. Organizowaliśmy spotkania z rolnikami, aby zachęcić do sprzedaży gruntów i wyjaśnić lokalnej społeczności czym jest ta inwestycja. Zastanawiamy się nad tym jak zaktywizować bezrobotnych. Chcemy stworzyć programy. Wzdłuż zjazdu z autostrady przygotowaliśmy teren dla tych którzy mają trochę więcej inicjatywy i pieniędzy na prowadzenie działalności handlowo- usługowej.
Wbić łopatę
Mówi Andrzej Grzyb, starosta starogardzki:
- Bardzo bym chciał dla Kociewia, dla Pomorza, ale także dla całego kraju aby autostrada powstała jak najszybciej. Ma ona charakter europejski. Ułatwi połączenie północy z południem. Zgadzam się z wojewodą. Czas najwyższy coś robić, a nie tylko rozmawiać. Trzeba wbić łopatę i nie czekać. Gdyby słowa wypowiedziane na temat autostrady przez te wszystkie lata mogły zamienić się na materiał budowlany, to wystarczyło by ich na pewno na pierwszy odcinek A-1.
Autor artykułu: Wioletta Kakowska, Paweł Zbierski (TVP Gdańsk)