Archive for the ‘Archiwum ze S?owotwora’ Category

Cegielski oddał licencję

Thursday, February 7th, 2002

Krzysztof Cegielski, żużlowiec Wybrzeża Gdańsk, wczoraj spotkał się w Warszawie z przewodniczącym Głównej Komisji Sportu Żużlowego, Andrzejem Grodzkim i oddał licencję zawodniczą. Do stolicy nie dojechał prezydent gdańskiego klubu, Henryk Majewski.

To spotkanie mogło przynajmniej po części załagodzić spór, który toczy się między Cegielskim i prezydentem Majewskim od kilku miesięcy. Majewski poinformował, że nie pojawi się w siedzibie PZMot z powodu choroby.
- Już tydzień temu słyszałem, że prezydent Majewski nie zaszczyci nas swoją obecnością, dlatego do końca nie wierzę w jego chorobę – powiedział Cegielski. – Biorąc pod uwagę okres od września 2001 roku, to kolejne spotkanie, na którym się nie pojawił. W Warszawie postanowiłem oddać licencję zawodniczą i nie chcę mieć już nic wspólnego z Wybrzeżem. Nie mogę się pogodzić tylko z faktem, że wg polskich przepisów jestem niewolnikiem. Mimo że umowa z gdańskim Wybrzeżem wygasła, moja przynależność klubowa nie zmieniła się.

Cegielski wyraził żal do przewodniczącego Grodzkiego, że jego sprawy, w myśl jednego z zapisów regulaminu PZMot, nie potraktował jako nietypowej. Szczególnej.
- Pan Grodzki zinterpretował ten zapis inaczej. Nie może on mieć nic wspólnego z moją sprawą – dodał Cegielski. – Moja kariera na polskich torach w tym momencie kończy się. Nie wiem, co będzie dalej. Do rozpoczęcia sezonu pozostało niewiele czasu. Być może znajdę wyjście z tej sytuacji.

Cegielski dał do zrozumienia, że nosi się z zamiarem uzyskania licencji w innej federacji. Mogłyby to być np. Niemcy, gdzie już nieraz przyjmowano z otwartymi rękoma tej klasy żużlowców.
Pozostaje tylko pytanie, jak zareagowałaby na to światowa federacja i firma BSi, posiadająca prawa do organizacji cyklu Grand Prix indywidualnych mistrzostw świata.
Jak wiadomo, Cegielski otrzymał “dziką kartę” na tegoroczny cykl jako Polak. Czy zmiana licencji nie spowoduje wykluczenia zawodnika z rywalizacji?
- Wyróżniony zostałem przez BSi za prezentowane umiejętności, dlatego mam nadzieję, że pozostanę w światowej elicie – zakończył wypowiedź Cegielski.

Andrzej Grodzki
przewodniczący GKSŻ

- Nie mogę w tej sprawie nic więcej zrobić. Prezydent i zawodnik muszą znaleźć kompromis. Wiem, że pan Majewski gotowy jest do rozmowy 14 bm. Punkt 249 regulaminu PZMot, mówiący o sprawach szczególnych, nie może być brany tutaj pod uwagę. Adekwatny jest 233, że żaden zawodnik nie może zmienić barw klubowych, jeżeli jego nazwisko nie znalazło się na liście transferowej. Cegielski złożył u mnie pismo, że rezygnuje z członkostwa w PZMot, ale jako osoba fizyczna nie miał do tego prawa. Wykluczyć z PZMot możemy go tylko na wniosek klubu. Dlatego pismo Cegielskiego dla mnie nie istnieje. Jeśli chodzi o możliwość uzyskania przez niego licencji innej federacji, nie wchodzi to w rachubę. Musielibyśmy wyrazić zgodę, a byłby to precedens. Jedynym wyjściem dla zawodnika jest zmiana obywatelstwa.

Autor artykułu: Maciej Polny

KTO ZA TO ZAPŁACI

Thursday, February 7th, 2002

Mieszkańcy bloków mieszkalnych w Kleszczewie, gmina Zblewo, nie mogą porozumieć się z firmą Zojax. Dostarcza im ona ogrzewanie i ciepłą wodę. Firma oczekuje, że to przedstawiciele poszczególnych budynków, czyli zarządy wspólnot mieszkaniowych będą jej płacić za dostarczane ciepło.

Tymczasem mieszkańcy chcą rozliczać się indywidualnie. – Chcemy płacić tak jak było do tej pory – mówi Sebastian Zawadka, mieszkaniec osiedla. – Umowa proponowana nam przez dostarczyciela ogrzewania jest dla nas niekorzystna i nie wiemy czy zgodna z prawem.
Problem tkwi w tym, że niektórzy mieszkańcy nie płacą rachunków i firma ponosi straty z tytułu nieuregulowanych płatności. – W nowej umowie zaproponowałem, aby to przedstawiciele poszczególnych bloków zawierały ze mną umowę na dostarczenie ogrzewania i za to mi płaciły – mówi Jan Wildman, właściciel firmy Zojax. – Tylko w taki sposób uniknę dalszych start finansowych.

Nie wszyscy płacą

Przedstawiciele bloków odmawiają podpisania umów z dostarczycielem ogrzewania. Ten z kolei ostrzega, że jeżeli tego nie uczynią będzie zmuszony przestać ogrzewać wszystkie bloki. Tego najbardziej obawiają się mieszkańcy. – Wygląda na to, że mamy ponieść odpowiedzialność za tych, co nie płacą – mówią mieszkańcy bloków. – Niech firma sama dochodzi zaległych należności indywidualnie.
Mimo rozmów mieszkańców bloków z Kleszczewa z szefem firmy Zojax obie strony nie doszły do porozumienia. Sprawa dotyczy ogrzewania mieszkań.
Jan Wildman, właściciel Zojaxu, firmy prowadzącej kotłownię, przekonywał że takie umowy, jakie zaproponował praktykuje się w innych gminach.
- Ja chcę dostarczać ogrzewanie, nawet poczyniłem już kilka mniejszych inwestycji, aby kotłownia dobrze funkcjonowała – mówi Jan Wildman. – Jednak nie mogę do tego interesu co miesiąc dokładać.
Z kolei przedstawiciele poszczególnych bloków nie chcą podpisać umów, ponieważ obawiają się, że nie będą w stanie wyegzekwować należności za ogrzewanie i ciepłą wodę od niepłacących rodzin. Dlatego w styczniu chcieli zapłacić firmie Zojax, tak jak do tej pory to czynili, czyli indywidualnie. Jednak ta pieniędzy nie przyjęła.

Sznur na szyi

- Nie chcemy brać na siebie odpowiedzialności za wszystkich mieszkańców – mówią przedstawiciele wspólnot mieszkaniowych. – W sytuacji, kiedy kilka rodzin nie zapłaci, to na nas spadnie problem pokrycia tych zobowiązań względem dostarczyciela ogrzewania. To tak jakbyśmy sobie sznur na szyję zawiesili.
Tymczasem firma Zojax sprawę stawia jasno. Jeżeli umowy nie będą podpisane, kotłownia przestanie pracować.
Jednak mieszkańcy, którzy sumiennie płacili do tej pory rachunki czują się pokrzywdzeni. – Dlaczego mamy ponosić odpowiedzialność zbiorową i być karani za tych co nie płacą – pytają firmę Zojax.

Zakręcić kurki

- Jeżeli miałbym możliwość doprowadzić do każdego mieszkania indywidualnie ogrzewanie, to bym zakręcił kurki tylko tym, co nie płacą – dodaje Jan Wildman. – Jednak takiej możliwości nie ma. Jeżeli tylko kilka rodzin nie byłoby stać na opłatę, to rozmawiałbym z nimi indywidualnie. Jednak, kiedy co czwarta rodzina nie płaci i wśród nich są osoby, które stać na opłaty, to nie mogę sobie pozwolić na kredytowanie tej kotłowni z prywatnych pieniędzy.
Mieszkańcy Kleszczewa mają za złe władzom gminnym, że wydzierżawiły kotłownię prywatnej firmie. Teraz zostali pozostawieni sami sobie.
- Niestety samorząd nie mógł dalej dokładać do tej kotłowni jak i całych usług komunalnych – mówi Jerzy Szarmach, likwidator dawnego Zakładu Komunalnego w Zblewie, który prowadził tę kotłownię. – Przecież te straty musieli pokrywać wszyscy podatnicy z naszej gminy.

Zdopingować do płacenia

Jan Szmeichel
sekretarz Urzędu Gminy w Zblewie

- Uważamy, że propozycja dzierżawcy kotłowni jest zgodna z prawem. Ten sposób regulowania rachunków ma zdopingować wspólnoty do płacenia za ogrzewanie. Kiedy gmina prowadziła tę kotłownię także ponosiła ona straty. Do dzisiaj musimy je spłacać. Zależy nam, aby obie strony się porozumiały.

Autor artykułu: (rako)

Pierwsza płatna plaża

Thursday, February 7th, 2002

W Sopocie ma powstać pierwsza od wielu lat płatna plaża. Liczyć ma około 7 tys. m kw. powierzchni i znajduje się przed Grand Hotelem.

Dyrekcja hotelu z wnioskiem o wydzierżawienie plaży wystąpił do Urzędu Miasta przed kilkoma miesiącami. Wczoraj Zarząd Miasta zaakceptował go.
– Teraz w gestii hotelu (który płacić ma miastu 3 gr za m kw. terenu miesięcznie) będzie czyszczenie fragmentu plaży oraz zatrudnienie ratowników – informuje Cezary Jakubowski, wiceprezydent Sopotu. – Poza tym turyści będą mieli możliwość wyboru. Grand Hotel, aby przyciągnąć klientów, z pewnością przygotuje atrakcyjny plan zagospodarowania pasa, który zaakceptować będzie musiał Urząd Morski i nasz Wydział Architektury.

Zobowiązany jednak jest do pozostawienia 10-metrowego, bezpłatnego pasa wzdłuż brzegu dla spacerowiczów.
Witold Dąbrowski, dyrektor Grand Hotelu, planuje uruchomienie płatnej plaży w tym sezonie. Na razie nie potrafi uściślić, ile za ten luksus turysta spoza hotelu będzie musiał zapłacić.

Atrakcje

  • dawne kosze, stoliki,
    leżaki

  • dwa kilkuosobowe prysznice
  • obsługa kelnerska
  • zjeżdżalnie dla dzieci
  • wypożyczalnia sprzętu
  • mostek dla pieszych
    i rowerzystów

  • przejście pod mostkiem
  • dotychczasową alejką można będzie spacerować do godziny 22, później – po czynnym przez całą dobę mostku
  • plaża dla hotelowych gości ma być nieodpłatna
  • za specjalną opłatą skorzystać z niej będą mogli jednak wszyscy
  • wysokość opłaty nie została jeszcze ustalona

    Jak dawniej
    Witold Dąbrowski
    dyrektor Grand Hotelu

    - Chcemy, by wydzierżawiony przez nas fragment plaży nawiązywał do jej dawnej świetności: wiklinowe odkryte kosze, stoliki, leżaki i kelner realizujący przy nich zamówienia. Pośrodku plaży od hotelu do morza prowadzić ma kładka dla pieszych, którzy nie chcą zdejmować obuwia. Mam nadzieję, że zdążymy jeszcze na ten sezon wybudować mostek dla pieszych i rowerzystów (prawdopodobnie na wysokość restauracyjnej sali). Prowadziłby on zakolem koło lip, czyli 50 metrów dalej od hotelu niż dotychczasowa piesza alejka. Dzięki takiemu rozwiązaniu nasi goście nie narzekaliby na dobiegający z niej hałas.

    Autor artykułu: (vera)

  • Podwójne rachunki za prąd

    Thursday, February 7th, 2002

    Dziwną niespodziankę sprawił mieszkańcom Sopotu gdyński zakład Gdańskiej Kompanii Energetycznej Energa.

    - Otrzymaliśmy dwie jednakowe wersje rachunków za prąd z firmy Energa – informuje pani Agata B., która mieszka przy ul. Okrężnej w Sopocie. – Bardzo nas to zbulwersowało, ponieważ rachunek opiewał na sporą kwotę. W firmie Energa powiedziano nam, żeby tym się nie przejmować i jedną wersję rachunku zniszczyć. Mój 84-letni dziadek bardzo przejął się dwoma rachunkami. Poszedł na pocztę i uregulował należność za oba rachunki. Czy ktoś mu zwróci te pieniądze? Firma Energa marnuje papier na koszt klientów.

    - Faktury za pobór prądu rozsyła Urząd Pocztowy w Elblągu – wyjaśnia Andrzej Szymczak, kierownik Rejonowego Biura Obsługi Klienta w gdyńskim zakładzie firmy Energa. – Podwójne rachunki to nieporozumienie. Będziemy tę sprawę wyjaśniać. Jeśli ktoś zapłacił podwójnie, natychmiast otrzyma zwrot pieniędzy. Inkasent przyniesie należność do domu.

    Autor artykułu: (hb)

    Nowy prom Gdynia – Karlskrona

    Wednesday, February 6th, 2002

    Nowy prom pasażersko-samochodowy “Stena Traveller”, który 20 stycznia zastąpił na linii żeglugowej Gdynia – Karlskrona statek “Stena Europe”, oficjalnie zaprezentowano wczoraj w porcie gdyńskim. Armatorem obu promów jest szwedzka firma Stena Line.

    Ryszard Bogdan, dyrektor Stena Line Polska, stwierdził, iż w ciągu ostatnich 3 lat liczba pasażerów przewożonych na trasie Gdynia – Karlskrona wzrosła ze 180 do 300 tys, a zapotrzebowanie na przewozy pojazdów z towarami zwiększało się od 12 do 17 proc. rocznie.
    “Stena Traveller” jest nowoczesnym statkiem typu Ro Pax, przeznaczonym głównie do przewozów pojazdów z towarami i tirów. Zabiera na pokłady 250 pasażerów, gdy “Stena Europe” mógł przewozić ich 1800. Nowy prom ma długość 154 m i szerokość – 24 m

    Autor artykułu: (JAS)

    Przetarg po raz drugi

    Wednesday, February 6th, 2002

    Agencja Mienia Wojskowego ogłasza przetarg na sprzedaż części koszar przy ul. Słowackiego. To już druga próba sprzedaży tego terenu.

    Pierwszy przetarg ogłoszono w listopadzie ub. r. W ostatnim dniu składania ofert AMW odwołała go. Agencja tłumaczyła, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie podjęło decyzji co do przyszłości reszty koszar przy ul. Słowackiego. Jeżeli pozostałyby one własnością armii, inwestor miałby pewne ograniczenia co do zakupionej części koszar. Np. wątpliwe jest, aby mógł wybudować tam wieżowiec.

    Wojsko za ponad 8 hektarów gruntów chce 39 mln zł. Do 28 lutego br. zainteresowani mogą składać protesty i skargi. Rozstrzygnięcie przetargu zaplanowano na koniec marca. W tym roku AMW zamierza sprzedać jeszcze pod budownictwopoligon w Brętowie.

    Autor artykułu: (ph)

    Pobity za uwagi

    Wednesday, February 6th, 2002

    Dwaj nastolatkowie pobili pracownika przedsiębiorstwa oczyszczania miasta za to, że zwrócił im uwagę. Wczoraj zatrzymała ich policja.

    - Do zajścia doszło w poniedziałek, około godziny 9, przy ulicy Zakopiańskiej – mówi Marta Grzegorowska, rzecznik gdańskiej policji. – Pobity mężczyzna, który porządkował teren przy jednym ze śmietników, zwrócił uwagę młodym ludziom, by nie rzucali śmieci na ulicę. Krewcy młodzieńcy nie zamierzali puścić mu tego płazem i zaatakowali swoją ofiarę. Byli pijani.
    18-letni Marcin Sz. i 16-letni Andrzej Z. trafili do izby wytrzeźwień.

    Autor artykułu: (wit)

    BezpŁatne badania

    Wednesday, February 6th, 2002

    Centralny Ośrodek Zdrowia Eter-Med w Gdańsku przy ul. Żabi Kruk 10 przeprowadza bezpłatnie i bez skierowania badania wszelkich dolegliwości skórnych. Z porady lekarskiej mogą skorzystać osoby ubezpieczone w Pomorskiej Regionalnej Kasie Chorych. Chętni proszeni są o kontakt pod nr 320-26-00. Akcja potrwa do 8 lutego.

    Autor artykułu: (MAR)

    Tczew. Zmiany na stanowiskach miejskich placówek kulturalnych i sportowych

    Tuesday, February 5th, 2002

    Wiele kontrowersji wśród lokalnej społeczności wzbudzają wybory mało znanych osób na kierownicze stanowiska w obiektach należących do miasta, głównie w Tczewskim Centrum Sportu i Turystyki w Hali Miejskiej Milenium. – Nasi urzędnicy robią to dość ostentacyjnie, nie licząc się z opinią mieszkańców – mówią Czytelnicy “Dziennika”.

    - O wyborze jakiegoś człowieka na eksponowane stanowisko dowiadujemy się po czasie i to najczęściej z prasy, na łamach której władze miasta tłumaczą zwykle swój wybór wygraniem przez kandydata konkursu. – Kim są te osoby? Kiedy odbyły się te konkursy? I o co w tym obsadzaniu stanowisk chodzi, jeżeli nie o jakieś znajomości czy koneksje?
    - Grzegorz Żemajtis, nowy dyrektor TCSiT przez pół roku sprawił, że do kasy miasta zaczęły wpływać większe niż dotychczas pieniądze z kierowanej przez niego placówki – tłumaczy Anna Misztal-Kowalina, wiceprezydent Tczewa. – Uważałam, że dobre poczynania należy promować, więc napisałam wniosek do Zarządu Miasta o przyznanie mu dłuższego niż roczny kontraktu. Tak się też stało. Pan Żemajtis za efektywność półrocznej pracy dostał angaż i przez najbliższe pięć lat kierować będzie TCSiT.
    Koleją osobą budzącą kontrowersje w mieście jest niedawno obsadzone stanowisko zarządcy Hali Miejskiej Millenium w Tczewie (dawny Dom Kultury Kolejarza). Na to stanowisko powołano Marka Maja Z ZGM w Tczewie.

  • Anna Misztal-Kowalina
    wiceprezydent Tczewa

    - Modernizacja Hali Miejskiej Millenium kosztowała miasto prawie 14 mln zł. Uznaliśmy, że dotychczasowy dyrektor TCK, odpowiedzialny za organizację rozrywek kulturalnych, nie może na głowę brać sobie jeszcze obowiązków zarządzania tak dużym obiektem. Nowy zarządca ?Kolejarza? nie będzie więc zajmował się działalnością kulturalną placówki, ale będzie musiał dbać o to, aby obiekt tętnił życiem.

    Autor artykułu: Marzena Tukalska

  • Szkoły średnie polują na przyszłych uczniów

    Tuesday, February 5th, 2002

    Tego jeszcze nie było! Nauczyciele liceów profilowanych (dawnych zawodowych), techników i zawodówek krążą po gimnazjach z walizeczkami i namawiają trzecioklasistów, by złożyli podania do ich szkoły. Niczym dawni werbownicy robotników do stoczni kuszą 16-latków możliwością nauki zawodu na obrabiarkach sterowanych numerycznie, pracownią komputerową, wychowaniem fizycznym w szkolnym basenie, kółkiem strzeleckim i innymi atrakcjami.

    - Będziecie chodzić po gimnazjach i zachęcać uczniów trzecich klas, by składali do nas dokumenty – usłyszeli z ust dyrektorki nauczyciele w jednym z zespołów szkół zawodowych w Gdańsku. W sekretariacie pojawił się zeszyt z wykazem gimnazjów. Teraz każdy pedagog musi wybrać jedną szkołę i wcielić się w werbownika…
    W Pomorskim Kuratorium Oświaty w Gdańsku krytycznie oceniają taką formę promocji szkoły. Przyznają jednak, że dla wielu szkół średnich szukanie kandydatów to zupełnie nowe zadanie. W ubiegłym roku nie było rekrutacji do klas pierwszych, bo z powodu reformy szkolnictwa nie było jeszcze absolwentów nowych szkół – gimnazjów. Wielu nauczycielom zabrakło godzin nawet do pensum dydaktycznego, nie mówiąc już o nadliczbowych. Bardzo szybko dotarła do nich gorzka prawda: nie ma uczniów – nie ma pracy.
    Cieniem na ich przyszłość zawodową kładzie się też niż demograficzny. W tym roku w woj. pomorskim będzie około 36,5 tys. absolwentów gimnazjów, ale za sześć lat poniżej 30 tys. Nauczycielskie ,pospolite ruszenie” staje więc do walki o gimnazjalne ,głowy”!

    - U nas nauczyciele z Zespołu Szkół Elektrycznych w Gdańsku spotkali się z rodzicami przed wywiadówkami na koniec pierwszego semestru, a trzecie klasy odwiedziły już Zespół Szkół Zawodowych nr 7 w Gdańsku i obejrzały specjalistyczne pracownie – mówi Eugenia Końko, dyrektor Gimnazjum nr 26 w Gdańsku.
    Najczęściej promocja szkoły polega na rozdaniu ulotek i folderów oraz przedstawieniu oferty kształcenia i zajęć pozalekcyjnych. Werbownicy kuszą młodzież, m. in. informacjami o pracowniach internetowych, atrakcyjnej bazie sportowej, np. basenem.
    Władze samorządowe zrezygnowały z administracyjnego likwidowania szkół, które nie cieszą się zainteresowaniem uczniów. Wiosną ubiegłego roku, gdy urzędnicy podjęli takie próby, np. w Gdańsku rozpętały się medialne bitwy w obronie edukacyjnych ,bankrutów”. W ostatnich dniach 2001 r. radni zatwierdzali nowe ,siatki” szkolnictwa gimnazjalnego bez protestów i dyskusji.
    - Przygotowując nową sieć szkolnictwa ponadgimnazjalnego mieliśmy pełną świadoność, że miejsc będzie więcej niż chętnych, ale chcemy spełnić oczekiwania młodzieży – twierdzi Adam Landowski, wiceprezydent Gdańska.
    Porządkowanie oświatowej mapy pozostawili absolwentom gimnazjów – klientom szkół średnich i… niżowi demograficznemu.

    Uczeń wizytówką
    Mówi Elżbieta Lamparska, pomorski wicekurator oświaty:
    - Szkołę powinni promować nauczyciele, którzy będą to robić z przekonaniem, a nie z przymusu. Mądry dyrektor, który zna swoje grono pedagiczne, wie kogo wytypować, by odniósł w tym sukces. Najlepszą wizytówką szkoły są jednak uczniowie i oni również powinni uczestniczyć w spotkaniach promocyjnych. Warto też zwrócić uwagę na reklamę za pośrednictwem Internetu i gazetek szkolnych.

    Nie lekceważyć reklamy
    Mówi Andrzej Poćwiardowski, nauczyciel z Zespołu Szkół Łączności w Gdańsku, który od trzech lat promuje swoją szkołę:
    - Naszym atutem jest własna strona internetowa (www.zsl.gda.pl), którą od października 2000 r. odwiedziło prawie 11 tys. internautów! Zawiera nie tylko podstawowe informacje o szkole, ale również zdjęcia pracowni, bufetu, siłowni, itp. Bywa, że informacja o tym, że mamy siedemdziesiąt komputerów podłączonych do Internetu, może wpłynąć na decyzję o wyborze naszej szkoły. Dla innych argumentem za, może być informacja o patronacie Politechniki Gdańskiej nad Technikum Łączności i Liceum Profilowanym. Z naszą ofertą staramy się dotrzeć do kandydatów i ich rodziców na terenie całego województwa. Odwiedzamy szkoły i zapraszamy młodzież na tzw. dni otwarte.
    Szkołom, które dopiero zaczynają działalność promocyjną, radzę, by nie leceważyły roli reklamy w przyciąganiu kandydatów oraz pieniędzy na materiały informacyjne. Plakaty i ulotki można przecież robić, korzystając, np. ze szkolnych komputerów i drukarek.

    Autor artykułu: Dorota Jesionek